Widzę ,że nie tylko ja miałem przygody :) To co piszesz Hero jest mi też doskonale znane...
Przygodę z pełzającą żmiją bądź innym wężem tez zaliczyłem i w swojej miłości do natury ,skręciłem raptownie by nie przejechać i w ostry poślizg wpadłem.
A wracając w godzinach wieczornych przez Wetlinę do Cisnej prawie zawsze była moja wzmożona czujność na pijanych "wędrowców"
W okolicach Wetliny to przeważnie "napruta" młodzież o wiele groźniejsza w wymijaniu niż żmija,a między Dołżyca a Cisną dwa razy środkiem obwodnicy po zmierzchu, szedł pijany "Bieszczadnik" który nawet na trąbienie nie reagował.W Cisnej dowiedziałem się ,że jest to szlak powrotny do domu słynnych Braci z Dołżycy i, że tych osobników bardzo czesto tam mozna spotkać ,a nawet przez nieuwagę potracić :)
I powiem jedno teraz po Bieszczadach jeżdżę już 50 :) zwyczajnie kocham bezpieczeństwo swojej rodziny


Odpowiedz z cytatem