W zeszłym roku jechałem późnym wieczorem do Wetliny.Nagle w reflektorach zobaczyłem coś jakby potrąconego psa na drodze.Zwolniłem więc i zacząłem go omijać bo a nuż bydle się poderwie i szkód mi narobi.Wtedy zobaczyłem że ten pies to jednak człek.Zatrzymałem się bo nie wiadomo czy tylko pijany czy potrącony przez autko jakieś.Facet krwawił więc wezwałem pogotowie . Razem z nimi zjawili się policjanci.Facet w międzyczasie stanął na nogi i zaczął się szarpać z medykami.Wtedy z nerwów,bo przeciez mogłem go przejechać sam mu przy....Obecni przy tym policjanci z patrolu który zjawił się nie wzywany/Ech żebyśmy my tak mogli/
A moja rada co do jazdy nocą - zawsze jeżdżę na długich i zmieniam tylko na czas mijania.Nawet jeśli wieś czy sama droga jest oświetlona


Odpowiedz z cytatem