Trzcinica imprezowa rzeczywiście robi wrażenie :) Chociaż większe wrażenie zrobiło na mnie pół godzinki, kiedy obeszłam grodzisko na górze w zupełnej samotności. Tak mi się jakoś udało całkiem przypadkiem. :)) drrrreszcze po plecach jakoś tak mnie przechodziły, a powrotną drogę od zamkniętej bramki (chyba przewodnik ją tylko otwiera dla grupy) przez grodzisko do schodów przebiegłam galopkiem. Gdyby nie spódnica, pewnie przeszłabym przez płot z powodu tego dziwnego strachu, który spadł na mnie tam całkiem niespodziewanie![]()
A co do kirkutu w Lesku... zapragnęłam go odkryć chyba jako dziesięcioletnie dziecię po lekturze "Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic".Oczywiście idąc tropem tajemnic musiałam zabłądzić również na kirkut w Pradze ale to było wiele lat później. Ale kirkut leski zawsze był dla mnie jakimś takim zwykłym-niezwykłym miejscem zrośniętym z Leskiem - czasami odwiedzanym po drodze "na źródełka". Dziwnie teraz tak trochę z tymi opłatami... teraz, żeby odpowiedzieć na pytanie w drodze na źródełka "idziemy na kirkut?" lub bardziej swojsko (bez negatywnego wydźwięku) "idziemy na okopisko?", trzeba będzie najpierw przeszukać kieszenie.
Nie lubię robić zdjęć na cmentarzach ale czasami jednak się zdarzają...k_3.jpgk_1.jpgk_2.jpgk_4.jpgk_5.jpg


Odpowiedz z cytatem