>Patrzę przez pryzmat "miejscowych" - wiecie jaka to szansa? A promocja?
Ja bym sie z tym zgodził połowicznie. Jak "elyta" ma kase i musi sie wyszumieć akurat w Bieszczadach, to niech sie wyszumi. Za wiele ich nie ma, las specjalnie nie ucierpi (w skali regionu). W końcu lesistosć mocno wzrasta, RDLP Krosno (czyli Bieszczady równiez) to najwyższa lesistość w kraju, najwyższy przeciętny wiek drzewostanu w Polsce, najwyższy udział grubizny buka, itp - "naj" można jeszcze długo wymieniać.
Masowe imprezy to już inna sprawa. Duże rajdy - chocby szumnie nazywany "Rajd bieszczadzki" - nie wjeżdza na teren Bieszczadów. Mam na myśli zresztą równiez inne masowe imprezy - tłumaczone pod płaszczykiem być, albo nie być dla mieszkańców regionu. Trochę mi to przypomina myslenie typu "a po nas chocby potop" - bo efekt bedzie krótkotrwały - góra kilkanaście lat. Niech Ci ktorzy z tego zyją spróbują sobie zdać pytanie, dlaczego wiekszość ludzi ciągnie w Bieszczady?Ciągnie, bo są kojarzone z oaza spokoju i dzikimi górami - nieważne jak jest w rzeczywistości - tak są na ogół postrzegane. Nadmierne zagęszczenie zabudowy, znaczny wzrost liczby turystów - z czasem obali to ten streotyp. I nie bardzo bedzie po co (wyłączając takich maniaków jak my) w Bieszczady przyjeżdzać, w końcu pod względem atrakcji turystycznych region nie ma z czym konkurowac, bo tu nie ma prawie żadnych atrakcji. Ludzie jeżdzą po co innego. Nie ma jaskiń, kolejek linowych, kopalni, muzeów (te trzy na krzyż nie licze + jedno w UG dla wybranych), nartostrad, wesołych miatseczek, itp, itd.
Jeśli za wszelką cene, to można prościej - a puścić np. ten cholerny gazociąg przez Bieszczady od Leska, przez Baligród i będzie z czego zyć. Pseudoekolodzy poprzypinani do drzew nie pomogą - u nas jak budowali autostradę A4 przez Górę św.Anny, to też sie przykuwali - długo nie powisieli...


Odpowiedz z cytatem