T.B. napisał/a:

> Teraz przejdę do początku:
> masz brata leśnika - to dla Ciebie kłopot. Ja ma brata lekarza,
> więc nie zawsze mogę mówić o lekarzach to, co myślę.

Gratuluję. A ja myślę i mówię o leśnikach co chcę i nie mam z tym problemów.

> Być może coś - albo nawet wiele - zmieniło się od czasu moich
> obserwacji. Mineło od nich parę lat. W związku z tym mam cztery
> pytania:
> - czy już nie wykonuje się od wiosny do jesieni innych wyrębów
> niż sanitarne?

Nie wiem - ale spytam :)

> - czy przestrzegany jest zakaz zrębów załkowitych, który miał
> obowiązywać w Bieszczadach?

Ja nigdy nie słyszałem o wyrębach całkowitych - chyba że olszy, która swego czasu
była łatwozbywalna w wypałach.

> - czy zalesia się miejsca po wyrębach?

Oczywiście. Jest przepis (nie pamiętam proporcji) który nakazuje zalesić okreslony
areał w stosunku do wycinanego.

> - czy likwiduje się szkody poczynione na drogach publicznych i
> leśnych?

A to już jest inna kwestia. KASA.
Biorąc pod uwagę, że chyba żadne nadleśnictwo bieszczadzkie nie jest nad "kreską"
to wyjaśnia powód. Ale to raczej nie jest wina LP, a sytucji gospodarczej.
Kiedyś w leśnictwie Czarna pracowało 20 pilarzy - obecnie jest 2 (sprywatyzowanych) - to obrazuje stan LP.

>
> Twierdzenie "zamknąć i chronić" nie pochodzi ode mnie.

Jest w BdPN Pan który tak mówi.

> Ja
> mówię: chronić. A to zupełnie co innego. Można w Bieszczadach
> wybudować Disneyland. Obawiam się jednak, że wtedy to już na
> pewno nie przyjadą tam ani Niemcy, ani Szwedzi. Rosjanie też

Tych ostatnich coraz więcej przyjeżdża w B. Zastanawiam się de facto dlaczego?

> tego, czego - póki co - w Bieszczadach nie brakuje? Czyli gór i
> lasów - ale nie tych wyrąbanych. Szwajcarzy obliczyli w
> pieniądzach wartość żywego lasu. Nie pamiętam dokładnie, ale
> wyszła przynajmniej parę razy większa, niż lasu przerobionego
> na deski i zryte drogi zrywkowe dla Wojewódzkiego.
>

Nie no masz rację. Bezwzględnie. Ale jest jeszcze problem tego aby tę szansę wykorzystać.