Cytat Zamieszczone przez trzykropkiinicwiecej Zobacz posta
Uwaga, miód w tym sklepie (fot2) dziwnie smakuje i zaciąga cukrem ...
Podrabianie miodu to bardziej sprawa diabelska, niż anielska, więc nie podejmuję tematu.

Pierwszego anioła miałem spotkać w Leluchowie. Dowiedziałem się o nim dawno temu z wiersza Adama Ziemianina. Wiersz chyba nie jest szczytem osiągnięć poetyckich, ale niesie wyraźną informację na temat stacjonującego tam anioła:

W Leluchowie - miła
Czereśnie dziko krwawią
Tam granicy pilnuje
Całkiem wesoły anioł

Do Leluchowa dojechałem od nietypowej strony, bo od południa. Anioła zacząłem szukać na wspomnianej przez Ziemianina granicy. Bałagan tu straszny, wszyscy sobie chodzą tam i z powrotem, nikt nie pilnuje, nawet anioł.


Przejechałem już ze strony słowackiej na polską, czy nie? Wszystkie napisy były nadal po słowacku a ceny w euro. Anioła nie widać.


Najlepiej spytać tutejszych, oni wszystko wiedzą.
Anioła? Nie. Mamy krasnala, smerfa, murzynka, słonia, pastuszka, bocianka i tygryska. Anioły nam „nie schodzą”.


Szukam dalej. Może sobie poszedł kupić grabie albo majtki?


Dawniej anioły fruwały, podniósł człowiek głowę do góry i zaraz go wypatrzył. Dziś już nie jest to takie proste. Kto da aniołowi licencję pilota, przydzieli korytarz powietrzny? A jeszcze trzeba mieś ważny przegląd techniczny skrzydeł i wpis do rejestru statków powietrznych. Polata sobie pewnie anioł wieczorem, za wsią, gdy nikt nie widzi. A może anioły jeżdżą na rowerach???


Niestety, sprzedawca rowerów już dawno nie obsługiwał tu anioła. Ostatni raz był podobno widziany w zielonej budce. Jadę sprawdzić. Też nie ma.