Myślę, że nie trzeba czekać, aż obrobię wszystkie materiały. Trzeba pisać dopóki "powiew Kaukazu" jest jeszcze żywy.

Nawiasem mówiąc, pierwszej nocy w domu obudziłem się myśląc, że jeszcze jestem gdzieś w Gruzji. Szukałem koło łóżka latarki, nie znalazłem i dopiero po dłuższej chwili, szukając po omacku drzwi, zorientowałem się, że przecież już jestem w domu. Zdarza się coś takiego Wam po powrocie z wakacji?

Przygotowania do wyjazdu trwały prawie rok. Zainspirowany zostałem opowieściami Buby z jej wyprawy do Gruzji. Na forum założyłem wątek, w którym zacząłem wypytywać Bubę o Gruzję. Okazało się, że Buba ze swoją ekipą jedzie w tym roku do Armenii. Pomyślałem, że za jednym wyjazdem można zwiedzić oba te kraje i przy okazji w końcu spotkać się z Bubą. Najpierw nie byłem pewny w jakim składzie ruszyć na taką wyprawę. Magda (żona) słysząc o krajach dawnego ZSRR, od razu myśli o mafii i innych niebezpieczeństwach. Dorotka (córka), z którą w zeszłym roku byłem na Alasce, miała zupełnie inne plany wyjazdowe. Nikt nie wyrażał chęci wyjazdu ze mną. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że najlepiej zrobię, jak pojadę sam. Powstała kwestia dokąd lecieć, do Tbilisi czy do Erewania. Ostatecznie znalazłem tani bilet do Tbilisi. Wymyśliłem, że po przylocie do Tbilisi od razu pojadę do Erewania. Zwiedzanie Gruzji zostawiłem na później, po powrocie z Armenii. Skoordynowałem terminy z Bubą. Było to jeszcze w styczniu. Umówiliśmy się, że się spotkamy w Erewaniu 9 września. Bilet na samolot kupiłem 29 stycznia (wylot 5 a powrót 28 września) i zacząłem planowanie. Kupiłem odpowiednie mapy i przewodniki. Zacząłem zbierać waypointy do GPSu.

O ile plan na Armenię udało się dobrze ułożyć w kalendarzu, to rubryki przeznaczone na Gruzję były puste. Jedynie pod datą 14 września zanotowałem - "powrót do Tbilisi marszrutką", a 28 września "odlot z Tbilisi o godz. 5.10 - zarezerwować transfer na lotnisko". Reszta była pusta. I tak już zostało do końca. Żadnej rezerwacji od 14 do 28 września. Jak przygoda, to przygoda.

Nie mam takich zdolności do pisania jak Buba, która w tej chwili zaczęła swoją opowieść o Armenii. Nie miałem też takich przygód. Będę jednak starał się w krótkich odcinkach opisać szczegółowo moją wyprawę.