Podobnie mialam trzy lata temu jak wrocilam z Krymu. Pierwsza noc w domu. W nocy sie budze i nie moge sobie przypomniec gdzie jestem, jakis pokoj, mebloscianka, spimy na materacu pod kocykiem, latarnie za oknem bo dosc jasno.. Hotel w Kerczu? nie , tam byly łozka.. w moze w domu u Żeni? nie, przeciez juz zegnalismy sie z Żenia.. moze Lwow? Albo kwatera w Sudaku? A moze pojechalismy gdzies dalej? Plackarta to napewno nie jest ani namiot... chwile wczesniej snił mi sie Donbas... Budze toperza- "toperz gdzie tu jest kibelek???". Toperz z przerazeniem: "Ale my jestesmy w domu!!!"
Kilka razy tez mialam dziwny kalejdowskop gdy bylam na kilku dosc dlugich wyjazdach jeden po drugim. Czesto jak sie budzilam w nocy musialam chwile pomyslec aby pozbierac rzeczywistosc do kupy na ktorym z wyjazdow jestem bo zaczynaly mi sie mieszac..
Ogolnie bardzo lubie takie uczucie![]()



Odpowiedz z cytatem