5 września 2013 - Lot do Tbilisi
Rano pakuję plecaki. Po obiedzie ruszam na lotnisko. Do dworca kolejowego mam 1,5 km i zwykle tę trasę pokonuję pieszo, ale z bagażem wolę pojechać autobusem. Główny plecak waży, jak się okaże na lotnisku, 14 kg, a więc mam na sobie ponad 20 kg. Z domu na lotnisko CDG jest 70 km samochodem. Pociągiem jedzie się też ponad godzinę, z przesiadką z linii D na linię B w centrum Paryża. Jadąc już pociągiem nadaję Magdzie pierwszy komunikat z wyprawy. Jak na razie wszystko przebiega zgodnie z planem.
Dobrze jest mieć rezerwę czasu, bo pociąg linii B, który miał być bezpośredni do CDG, zatrzymuje się na jakiej stacji i długo tam stoi. Jest jakaś awaria pociągu przed nami. Ostatecznie jednak rusza i dojeżdżam na lotnisko wystarczająco wcześnie, aby po zarejestrowaniu bagażu i przejściu kontroli bezpieczeństwa mieć jeszcze czas na wypicie piwa w bufecie.
Samolot do Rzymu startuje o czasie, co jest dla mnie ważne, gdyż mój lot do Tbilisi jest półtorej godziny po planowanym wylądowaniu samolotu z Paryża.
Po 2 godzinach jestem już w Rzymie. Szybko idę gdzieś na koniec lotniska, do bramki samolotu do Tbilisi. Mam nadzieję, że mój plecak też trafi do odpowiedniego samolotu. Obok są odloty do innych egzotycznych miast: Tirana, Bukareszt, Bejrut.
W samolocie po zjedzeniu kolacji przesuwam czas na zegarku 2 godziny do przodu i próbuję zasnąć.


Odpowiedz z cytatem