oj ,rozgryzłeś mnie ! ....tej ''warszawskości" czasem nie mogę się wyzbyć. Tutaj brak mi dobrego kebaba , dobrej chińszczyzny ...W Krośnie szukaliśmy- jakiś ''chińczyk" w Rynku-lecz taki sobie...na przedmieściu owszem, jakaś hinduska , trochę snobistycznie i drogo.
W 100licy często bywałem w Tbilisi (warszawiakom polecam -ul. Puławska 24 ) , maleńka knajpka , tanio i niesamowicie smacznie !!! ech te lula kababi , ciżi-piżi , tolma....
A spotkać się -chętnie !!!!
A ja najlepsze zarcie chinsko-wietnamskie to jadlam na zadupiu zupelnym, na dawnej stacyjce kolejowej pod Złotoryja
Wyglada fajnie, zwlaszcza na tym pierwszym zdjeciu. Czytalam gdzies o nim, chyba jak szukalam informacji o ormianskich waskotorowkach.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
to nie miejsce czyni smakowitym żarcie , lecz ten , kto zrobił je ...Ja zaś na takiego ''chińczyka'' trafiłem w Warszawie, parę metrów od mieszkania. Jakiś czas strachliwie omijałem tą nie szczególną budę . Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła, bo ruch tam był prawie stale. Rety, trafiłem na żarło , którego nie powstydziła by się szykowna restauracja z ilomaś tam gwiazdkami !!! A widok pałaszujących moherowych emerytek czy panów z pobliskiego komisariatu , te specjały -bezcenny !!!![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)