Konik wszystkich obwozil po okolicyTylko toperz sie wylamal bo bal sie o los konika
Powiem ci ze na zadnym innym wyjezdzie nie bylo tylu okazji do cementowania miedzynarodowych przyjazni! Zwykle na kazdym wyjezdzie to raz, gora dwa razy zdarza sie jakas fajna integracja z miejscowymi ( tak jak w naszej Mołdawii z lesnikiem z Tipowej) a tu bylo tak prawie codziennie!!! Ormianie to chyba bardzo radosny i imprezowy narod- pod kazdym klasztorkiem, na rzeka, pod skalami- zaraz wiatka, miejsce na ognisko, grill na szaszlyki, hektolitry tutowki.. I rzadko kiedy miejsce biesiadne jest puste... w tygodniu rowniez.. Teraz to wspominam z rozrzewnieniem acz zdarzaly sie momenty na wyjezdzie gdzie czlowiek myslal w duchu- dzis sie wyspac, pic tylko wode, zeby dzis nikt nie przyszedł...Super bylo ze Młody i Piotrek byli z nami bo sami z toperzem to bysmy chyba nie dali rade stawic czoła wszystkim Ormianom!
![]()
A andrychowskie chlopaki dzielne!!!!
Rzadko kiedy wstaje o swicie.. z reguly to ja spioch jestem.. Acz tu jak wstalam sobie porankiem do kibelka i zobaczylam te mgly to mi sie spac nagle odechcialo!




Odpowiedz z cytatem