Żadne tam hehehehe. Upiekę sobie kartofelków (wykopki), popiję piwkiem (albo i dwoma, a może trzema), a ten obiad będzie mi smakował bardziej niż frykasy w W-wie.
I pomyślę wtedy o Tobie. Ale żadne tam "romantyzmy" (te rezerwuję dla Asiczki). Pomyślę bowiem, że Ty ślęczysz gdzieś nad jakimś tekstem przy jakimś komputerze przy jakimś sztucznym świetle. Wypiję kolejny łyk piwa za Twoje zdrowie i będę Ci szczerze współczuł.
Pozdrawiam