Jestem historykiem i jakoś nie dziwi mnie Twój sceptycyzm wobec szczegółów tej relacji. Próbowałem zwrócić uwagę na pewne niejasne akcenty w tej relacji w innym dziale, ale dyskutanci bardziej byli zajęci sytuacją na Ukrainie i nikt nie podjął rękawicy....
Gebirgs-Aufklärungs-Abteilung 54?
Wracając do lokalizacji grobu kapitana (skąd wiadomo, że akurat ów oficer miał ten stopień i że był to w ogóle oficer?). Co rozumiesz pod stwierdzeniem (użytym przez Ciebie): "został przewieziony do Rzeszy"? Poległych na terenie działań Grupy Armii "Południe" własnych żołnierzy Niemcy chowali najpierw na prowizorycznych cmentarzach, a następnie (z tego, co mi wiadomo, a te wiadomości są naprawdę skąpe) ekshumowano i złożono ich szczątki na cmentarzu zbiorczym w Bielsku (niem. Bielitz), czyli obecna Bielsko-Biała. Po wojnie Polacy urządzili tam (z rozmysłem zresztą) camping. Chyba były tam po 1989 r. jakieś prace ekshumacyjne (dla tego obszaru cmentarzem zbiorczym jest nekropolia VDK w Siemianowicach Śląskich). Niemcy jednak mają spory bałagan w dokumentacji i chyba sami nigdy nie doliczyli się dokładnej liczby poległych we IX '39 własnych żołnierzy (choćby dlatego, że nie byli w stanie wyjaśnić losu wszystkich swoich zaginionych). Znany mi jest osobiście przypadek, że centrala VDK (=Volksbund Deutsche Kriegsgraeberfuersorge czyli Niemiecki Krajowy Związek Opieki nad Grobami Wojennymi) dopiero 60 lat po zakończeniu II wojny św. dowiedziała się o losie kilku żołnierzy z niemieckiego 83 pułku piechoty (28 DP, VIII Korpus Armijny, 14. Armia), którzy byli pochowani na cmentarzu w Gostyniu (między Mikołowem a Pszczyną - Górny Śląsk) i w 1940 r. ekshumowano ich do Bielska. Skąd o tym wiem? Ano sam im tą informację podsunąłem.
Jeśli chodzi o potencjalną możliwość "ściągnięcia" przez rodzinę zwłok w rodzinne strony, to podczas II w.św. było to możliwe głównie na terenie III Rzeszy jako takiej (tzn. także z terytoriami wcielonymi do Rzeszy - jak np. Wielkopolska - jako Warthegau) w przypadku osób, które zmarły w lazaretach (znam przypadek szeregowca, który zmarł w lazarecie Luftwaffe w Poznaniu i został pochowany w Miśni/Saksonia) bądź np. w katastrofach (na cmentarzu parafialnym św.Rodziny we Wrocławiu, dawnym cmentarzu ewangelickim, jest grób niem. lotnika, który zginął w katastrofie lotniczej w 1940 r. na terenie ob. landu Szlezwik-Holsztyn, konkretnie pod Kilonią). W znanych mi przypadkach ranga nie stanowiła przeszkody (oba przypadki to szeregowcy), w przeciwieństwie do I w.św., gdzie o transport zwłok mogły się starać (z pozytywnym skutkiem) głównie rodziny oficerów.
Masz jeszcze jakieś dane o tym oficerze?



Odpowiedz z cytatem