Cytat Zamieszczone przez bogdan64 Zobacz posta
Pan Julian puścił w tej relacji wodze fantazji i w wielu miejscach sie nie zgodze.
Jestem historykiem i jakoś nie dziwi mnie Twój sceptycyzm wobec szczegółów tej relacji. Próbowałem zwrócić uwagę na pewne niejasne akcenty w tej relacji w innym dziale, ale dyskutanci bardziej byli zajęci sytuacją na Ukrainie i nikt nie podjął rękawicy....

Cytat Zamieszczone przez bogdan64 Zobacz posta
Wiem że była kilka lat temu była tu wnuczka poległego niemieckiego kapitana. Sadziłem ze jest to oficer 54 Górskiego Batalionu Rozpoznawczego -Aufse.. ( brak mi tu liter alfabetu niemieckiego).
Gebirgs-Aufklärungs-Abteilung 54?

Wracając do lokalizacji grobu kapitana (skąd wiadomo, że akurat ów oficer miał ten stopień i że był to w ogóle oficer?). Co rozumiesz pod stwierdzeniem (użytym przez Ciebie): "został przewieziony do Rzeszy"? Poległych na terenie działań Grupy Armii "Południe" własnych żołnierzy Niemcy chowali najpierw na prowizorycznych cmentarzach, a następnie (z tego, co mi wiadomo, a te wiadomości są naprawdę skąpe) ekshumowano i złożono ich szczątki na cmentarzu zbiorczym w Bielsku (niem. Bielitz), czyli obecna Bielsko-Biała. Po wojnie Polacy urządzili tam (z rozmysłem zresztą) camping. Chyba były tam po 1989 r. jakieś prace ekshumacyjne (dla tego obszaru cmentarzem zbiorczym jest nekropolia VDK w Siemianowicach Śląskich). Niemcy jednak mają spory bałagan w dokumentacji i chyba sami nigdy nie doliczyli się dokładnej liczby poległych we IX '39 własnych żołnierzy (choćby dlatego, że nie byli w stanie wyjaśnić losu wszystkich swoich zaginionych). Znany mi jest osobiście przypadek, że centrala VDK (=Volksbund Deutsche Kriegsgraeberfuersorge czyli Niemiecki Krajowy Związek Opieki nad Grobami Wojennymi) dopiero 60 lat po zakończeniu II wojny św. dowiedziała się o losie kilku żołnierzy z niemieckiego 83 pułku piechoty (28 DP, VIII Korpus Armijny, 14. Armia), którzy byli pochowani na cmentarzu w Gostyniu (między Mikołowem a Pszczyną - Górny Śląsk) i w 1940 r. ekshumowano ich do Bielska. Skąd o tym wiem? Ano sam im tą informację podsunąłem.
Jeśli chodzi o potencjalną możliwość "ściągnięcia" przez rodzinę zwłok w rodzinne strony, to podczas II w.św. było to możliwe głównie na terenie III Rzeszy jako takiej (tzn. także z terytoriami wcielonymi do Rzeszy - jak np. Wielkopolska - jako Warthegau) w przypadku osób, które zmarły w lazaretach (znam przypadek szeregowca, który zmarł w lazarecie Luftwaffe w Poznaniu i został pochowany w Miśni/Saksonia) bądź np. w katastrofach (na cmentarzu parafialnym św.Rodziny we Wrocławiu, dawnym cmentarzu ewangelickim, jest grób niem. lotnika, który zginął w katastrofie lotniczej w 1940 r. na terenie ob. landu Szlezwik-Holsztyn, konkretnie pod Kilonią). W znanych mi przypadkach ranga nie stanowiła przeszkody (oba przypadki to szeregowcy), w przeciwieństwie do I w.św., gdzie o transport zwłok mogły się starać (z pozytywnym skutkiem) głównie rodziny oficerów.

Masz jeszcze jakieś dane o tym oficerze?