Aragats tez dzisiaj fajnie widac.. Ladnie musi byc teraz nad jeziorkiem.. A Bobo pewnie juz na szczycie... Pewnie biega boso po sniegu i spiewa, a krater odpowiada mu echem.. Mowil ze jak bedzie trzeba poczeka i tydzien na pogode. Czekal tylko cztery dni....
Jedziemy wzdluz granicy ormiansko-tureckiej, jednej z dwoch szczelnie zamknietych granic tego kraju (jak liczyc osobno Nachiczewan to trzech) Droga momentami wiedzie bardzo blisko granicy. Dokladnie widac wieze straznicze i bazy wojskowe. Kierowca mowi nam ze granicy pilnuja nie tylko zolnierze ormianscy ale na wszelki wypadek tez Rosjanie. Mam wrazenie ze kierowca sie z tego cieszy. Faktycznie, wszedzie powiewa podwojna flaga. Ponoc to dla bezpieczenstwa. Pytam kierowcy dlaczego w takim razie Rosjanie sa tu, a nie na granicy z Azerbejdzanem gdzie ponoc duzo czesciej zdarzaja sie jakies "incydenty" i pograniczne strzelanki. Kierowca sprytnie odpowiada ze to pewnie dlatego tu jest spokojniejsza granica bo tu sa Rosjanie.
Dojezdzamy pod Khor Virap. Gdzies tam pisze przy klasztorku ze znajdujemy sie na wysokosci okolo tysiaca metrow. Wychodzi wiec ze sciany Araratu ktore widzimy maja okolo 4 km wysokosci!
Klasztorek jest bardzo waznym miejscem dla Ormian. Tutaj byl wieziony w lochu swiety Grzegorz, tworca kosciola ormianskiego a pozniej pierwszy ormianski Katolikos. W niewoli przesiedzial 13 lat.
Mozna rowniez zwiedzac studnie w ktorej siedzial swiety. Schodzi sie tam po drabinie. W srodku jest strasznie goraco, zaduch, doslownie nie ma czym oddychac.
Przed swiatynia mozna nabyc gołabka. Nie wiem czy nalezy go potem wypuscic, rytualnie zarżnac czy moze spozyc na obiad. Nie wiemy wiec nie kupujemy.
Wylazimy za to na gorke nad klasztorkiem gdzie postanawiamy uczcic chwile odpowiednim trunkiem.
Mały Ararat- troche niedoceniany jako ze stoi w cieniu wiekszego kuzyna... Acz z wygladu to on chyba podoba mi sie nawet bardziej.. Jak calkiem prawdziwy wulkan! Jak gdzies na Kamczatce (gdzie wciaz mam nadzieje ze kiedys dotre...)
Widac stad tez fajnie inne pasma gorskie, lekko przypruszone pierwszym jesiennym sniegiem albo mieniace sie w sloncu wieloma odcieniami brazu
![]()


) Droga momentami wiedzie bardzo blisko granicy. Dokladnie widac wieze straznicze i bazy wojskowe. Kierowca mowi nam ze granicy pilnuja nie tylko zolnierze ormianscy ale na wszelki wypadek tez Rosjanie. Mam wrazenie ze kierowca sie z tego cieszy. Faktycznie, wszedzie powiewa podwojna flaga. Ponoc to dla bezpieczenstwa. Pytam kierowcy dlaczego w takim razie Rosjanie sa tu, a nie na granicy z Azerbejdzanem gdzie ponoc duzo czesciej zdarzaja sie jakies "incydenty" i pograniczne strzelanki. Kierowca sprytnie odpowiada ze to pewnie dlatego tu jest spokojniejsza granica bo tu sa Rosjanie.
Odpowiedz z cytatem