A na tle gor rozlozylo sie jakies przemyslowe miasto. Chetnie przyjrzalabym sie z bliska tej fabryce... Ciekawie by musial wygladac Ararat przez fabryczne dymy i wylaniajacy sie zza kominow... ale to juz niestety nastepnym razem...
Na kamienistym pagorku stoi jakis posag. Jakis milosnik industrialu.. Stoi tylem do Araratu i gapi sie na fabryke..
Gdy wracamy wołga lapie gume. Wjechala na wieki gwozdz!
Mamy wiec przymusowy postoj w milym malym miasteczku.
Jest tu sklad czegos, ale niestety nie mam pojecia czego... Napisow nie rozszyfrowalismy :( A isc zagadac jakos nie bylo juz czasu...
W Erewaniu wylazimy jeszcze na "Kaskade"
Ciekawe kiedy te bloki sie przewroca
No i w koncu nadchodzi ta smutna chwila... Ta bardzo smutna chwila.. Konczy sie wyjazd, konczy sie kolejne piekne lato, koncza sie dalekie wycieczki na ten sezon... Nadchodzi czas szarug, przenikliwego zimna i chodzenia do pracy..
Ale do Armenii wrocimy! Z krajow ktore dotychczas mialam okazje odwiedzic, ten spodobal mi sie poki co najbardziej.. (tak, tak, swiat staje na glowie! cos przebilo Ukraine!!). Tu wszystko dopisalo! I krajobrazy, i pogoda, i miejscowi,i ekipa i ogolna atmosfera ciagnaca znad stepowych gor.
Gdy tylko los bedzie dla nas łaskawy to wracamy tu niebawem. Poznawac polnocna czesc kraju i przede wszystkim dzikie przelecze i wioski Karabachu!
KONIEC



Odpowiedz z cytatem