Chodząc po Bieszczadach zawsze mam świadomość, że stąpam po grobach... Tutaj każde miejsce przesiąknięte jest krwią. Pomniki na dobrą sprawę powinny stawać co kawałek, co pół metra - a może jeden na drugim?
Świadomość historii tej ziemi powinna tkwić w sercach i umysłach a wtedy z należną czcią, pamięcią nawiedzać będziemy te strony.
Może spróbujmy też spisać współczesne niesamowite wydarzenia? Czy ktoś jeszcze pamięta, jakieś kilkanaście lat temu, w sierpniu, piorun (nie było burzy ani innych tym podobnych zjawisk) zabił na drodze powrotnej z Bukowca młodego człowieka? Szli w grupie a jednak to jego wybrał los. Miejscowi postawili w tym miejscu pamiątkowy głaz. Jeszcze parę lat po tragedii ktoś zapalił znicz. W tym roku głaz przewrócony, zapomniany ale ilekroć go mijam przenika mnie jakiś metafizyczny dreszcz...
Zachowajmy także te miejsca w naszej pamięci, bo one także tworzą historię. Naszą współczesną, która nałożona na naszą wiedzę o przeszłości, pogłębi w nas świadomość gdzie i po co znaleźliśmy się właśnie w tym miejscu i o tym czasie.


Odpowiedz z cytatem