Przez wiele lat używałem radzieckiej "kostki". Jeżeli używa się pokrętła regulacji i nie przegrzewa zbiorniczka - działa b. dobrze i bezpiecznie. Raz na 2 kostkach zagotowałem zupę ze śniegu, w garze dla 15 osób. Fakt, uszczelka na koniec się wypaliła, ale to było ekstremalnie niewłaściwe zastosowanie. Do benzyny używałem litrowej butli po oleju silnikowym Selektol; pasowała do zewnętrznej kieszeni plecaka. Benzyna ekstrakcyjna, choć zdarzało mi się na E-95 też. Nie testowałem poniżej -15. Jakaś forma osłony przed wiatrem bardzo przyśpiesza gotowanie (i oszczędza paliwo). Większość posiłków w Bieszczadach gotuję na ognisku. Biała rozpałka lub kawałki świeczki zdecydowanie ułatwiają rozpalenie.


Odpowiedz z cytatem
