Witam!

A tutaj już poruszasz inną kwestię: zmiany w sposobie wypoczywania naszego społeczeństwa. I chyba nie jest to wina rządu, zarządu czy konkurencji.

Myślę, że Bieszczady jeśli się to podoba komuś lub nie, będą tak właśnie masowo najeżdżane w okresach o których czytać można wyżej, "plecakowcy" pojadą na Ukrainę, a u nasi restauratorzy staną przed faktem: albo - albo.
Według mojego pojęcia będą to albo zaawansowane inwestycje (aby ściągnąć inny rodzaj turystów) albo zwinięcie zabawek i zarejestrowanie się w UP :(