Panie, spokojnie, koniec roku, gdzie tu się spieszyć?
Potem jeszcze upewniliśmy się u Benka /ostatnio wyczytana gdzieś swojska nazwa Beskidu Niskiego/, że jesień puka do drzwi
BN4.JPGBN7.JPG
i ruszyliśmy, aby sprawdzić, czy rzeczywiście najwolniej w Bieszczadach jeździ się na trasie…
Tak, zmiany świateł i tzw. wahadełko umożliwiają spokojne zarejestrowanie, w ostrym świetle, powszechnie znanego obiektu.
BZ2.JPG
Tym sposobem „już” lekko po dziesiątej zarzuciliśmy tobołki na ramiona i niespiesznie podążyliśmy w kierunku Rożynkani, po drodze dając upust obsesji oglądania drewnianych budowli i wsłuchując się w czysty i donośny śpiew kilkunastu wiernych w dziewiętnastowiecznej cerkwi.
BZ7.JPG
Nareszcie! Buty wyczuły, że Ziemia nie jest płaska. Słońce grzało w plecaki, gdyśmy mozolnie zdobywali kolejne metry obłego wzniesienia, co kilkanaście kroków udając, że nas niezmiernie interesuje to, co w dole i za plecami, a krótki i urywany oddech jest wynikiem zachwytu nad dostrzeżoną głębią i wieloplanowością przestrzeni.
BZ10.JPG
Łąki były co prawda skoszone i wypasione, ale zapach ziela wszelakiego zachował się i w tym co pod stopami, i w powietrzu. Każdy listek zerwany w celu identyfikacji roślinki zachwycał wonią minionego lata. Trafił się też mizerny w swej walce z suszą symbol szybkich jesiennych zbiorów.
BZ14.JPG




Odpowiedz z cytatem