Moi drodzy, a może po prostu na chłodno:
-każdy naród ma prawo do marzeń o własnym Państwie, niezależnie od czasu jego histortcznego istnienia (lub nie-vide Białoruś i Białorusini) ;
-doświadczenia większości Państw wykazują, że najczęściej tą państwowość sobie wywalczyć trzeba było;
-ogólne zdziczenie i tzw. "dobry" (czytaj: skuteczny) przykład radziecki i niemiecki, w czasie (i przed) II wojną światową wyraźnie pokazywały, że ludobójstwo-lub fizyczna eliminacja-jakiejś grupy narodowościowej z danego terenu jest jedyną skuteczną metodą na realizację tych marzeń;
-przedwojenna polityka Polski wobec mniejszości narodowych nacechowana był zmiennością, niestałością i brakiem konsekwencji, a także w pewnych okresach brutalnością (choć nie fizyczną eksterminacją) wobec ich aktywistów;
-co nie zmienia faktu, że największe rzezie miały miejsce na Wołyniu, gdzie w latach II RP prowadzono (dzięki władzom woj. wołyńskiego) wyjątkowo rozsądną politykę wobec Ukraińców;
-ludobójsto i wypędzenie (dziś mówimy "czystka etniczna") Polaków w Galicji Wschodniej/Ukrainie Zachodniej, spowodowało odwetowe akcje wobec ukraińskiej ludności cywilnej, które są godne potępienia, choć ich skala wobec akcji ukraińskiej jest nieporównywalnie mniejsza;
-faktem jest, że "brat zabijał brata" i jest pora na wybaczenie, zwłaszcza w sferze politycznej, lecz trudno dziwić się emocjonalnej stronie zagadnienia (cytuję tu p. Andrzeja Paczkowskiego sprzed dóch dni pr. 1 TVP), którym są żyjący dziś jeszcze uczestnicy tamtych wydarzeń-tak jest zresztą w przypadku wszytkich zbrodni poczynionych przez wszystkich, niezależnie od miejsca, powodu i narodowości;
-zabójstwa każdego (zwłaszcza w skali masowej i w sensie zbiorowej odpowiedzialności) nie można usprawiedliwiać w ŻADEN sposób;
pozdrawiam
sofron