Natchnieni Bieszczadami wyruszyliśmy na nocleg do schroniska „Pod Wysoką Połoniną” w Wetlinie – czyli podobnie, jak poprzednim razem. Wieczór spędziliśmy przy dźwiękach gitary, wydobywając z gardeł nasze, ukryte wokalne talenty;-) Nie miał nam kto przyklaskiwać, bo byliśmy jedynymi gośćmi. Za to syn gospodarza otoczył nas szczególną troską i opieką:-) Było nam tak dobrze, że ze wzruszeniem odliczaliśmy ostatnią noc w ciepłej pościeli, ostatnią kąpiel, jajecznicę na śniadanie i kawusię przed drogą na zimowy szlak…
W ostatniej chwili zmieniliśmy miejsce rozpoczęcia trasy ze względu na możliwą kolizję z biegiem narciarskim w okolicy Smereka. Pokonując przeszkody, ostatecznie rozstawiliśmy jak należy nasze auta i z plecakami na grzbiecie (a rakietami w bagażniku) stawiliśmy się na linii startu czyli na Przełęczy nad Roztokami.
I wraz z wybiciem godziny 8 minut 22;-) poszliśmy w długą, w las…


Odpowiedz z cytatem