Dużo się tu dzieje, jakaś krecia robota odchodzi za plecami... Stop dzikiemu pędowi opowieści!
W kwestii formalnej - nie taki ten Bazyl ostatni, bywają inni, co to lubią szlajać się na końcu, tropem bieszczadzkich łazików podążać. A nuż jakiś widoczek przecieraczom umknął, krzaczka może nie dostrzegli, zającowi wąsów nie wyskubali.
Gr21.JPGGr37.JPG
Niestety, relacja pokazuje, że nic ich bystrym oczętom nie umknęło, niczego nie pozostawili bez udokumentowania fotograficzno – geodezyjnego.
Gr23.JPGGr20.JPG
Może coś w temacie kulinariów… Co kryją bieszczadzkie śniegi? Są tacy między nami, których nos, niczym sonda lawinowa, Heroiczną pigwówkę zawsze wyniucha, a dobre serce z braćmi dzielić się każe.
Gr16.JPG
Chwałaż mu za to! „Uuuuu” dobre, choć świat nie zawirował…
Szlachetne Towarzystwo do zbyt pracowitego nie należy, po obraniu miejsca na nocleg w cieniu wielkiej góry, zamiast odgarnąć zaspy i inne zwały, poszło w metodę ugniatania śniegu przez podkładkę tą częścią ciała, które zatraca swą elegancką nazwę pleców.
Gr38.JPG
Później, przez kilka godzin, było już tylko tak:
Gr46.JPG.



Odpowiedz z cytatem