Nie wiem, co to jest, ale skojarzyło mi sie z Kalwarią Pacławską (bieszczadnicy tam docierają?)
Z kaczkami maszerującymi w Pacławiu przed samochodem i nie wiedzącymi, że przed TYM się ucieka, z ludźmi siedzącymi na werandach drewnianych domów i obierajacymi ziemniaki na obiad, kotami wygrzewającymi się w wiosennym słońcu, księdzem święcącym specjalnie dla nas nasz koszyk z potrawami i opowiadajacym o przemytnikach nocujących w kapliczkach, jeśli się kapliczek nie zamyka ...
Koniec świata :)



Odpowiedz z cytatem
Zakładki