hallo,
pozwalam sobie,
jako pewnego rodzaju didaskalia, położyć parę dodatkowych ilustracji do tak sowicie okraszonej dramy.
:)
Przydrożna krzyże, których tu zachowało się sporo skupiają ogniskową obiektywów.
Ćwiczenia akrobacyjne na lodzie to były po prostu przygotowania Pierogowego do występu na olimpiadzie w Soczi.
Nieśmiało sprostuję ,iż konkurencja w której widziałbym siebie to raczej BOBRSLEJE,miast jazdy figuratywnej na otwartym akwenie...
Do myślenia dały mi dodatkowo tropy w śniegu...tropy mówiące ,że nie byłem jedyny który lubi się poślizgać po obfitej drzemce (czyt.trwającej parę miesięcy...!)
Słyszałem, że Pani Basia w nagrodę za cztery godziny spaceru częstuje sernikiem a za osiem sernikiem i szarlotką! Ale pokpiliście sprawę( to sir Bazyl)
Oczywiście ...szarlotka jakimś cudem również ozdabiała się na stole ...nie tylko szarlotka...garnek ruskich także na nas czekał i błyszczał na kuchence...nie wspominając o trunkach śliwkowych,pigwowych,orzechowych,żytnich i miodowych.
Do dzisiaj moja towarzyszka -wątroba- nie może się nadziwić, nad smakiem-nie smakiem chińskiego napoju o ekstrakcie 60%.
:)
[tutaj fotografii brak,gdyż zanim ustawiłem ostrość- pierogi... zniknęły bez wieści]
tęskniącym za prawdziwą zimą zapraszam w Beskid Żywiecki(ewent.Śląski)
jest troszkę śniegu...
a i w Michniowcu lodospad się zachował.
dzieki
pierogowy




( to sir Bazyl)
Odpowiedz z cytatem
