BFD jest jedynym forum, na którym jestem od lat, Może nie jestem zbyt ,,rozmowny" , ale z uwagą czytam posty innych i nie wyobrażam sobie, aby tego go zabrakło. nawet inna forma byłaby ciężka do przyjęcia.
- czy sprowadza Cię na forum możliwość pogadania (takiego zwykłego o sprawach ludzkich i bieszcz.
czy oczekujesz konkretnych wiadomości topograficznych (np.gdzie jechać, co zobaczyć, )
- czy chciałbyś się dowiedzieć jak się poruszać po Bieszczadach ? logistyka? zaopatrzenie? sprzęt ?
- czy lubisz raczej czytać relacje ludzi którzy już coś przeszli ?
- a może chciałbyś się spotkać z tymi co już wędrowali tu nie raz ?
BFD jest jedynym forum, na którym jestem od lat, Może nie jestem zbyt ,,rozmowny" , ale z uwagą czytam posty innych i nie wyobrażam sobie, aby tego go zabrakło. nawet inna forma byłaby ciężka do przyjęcia.
Jako osoba kiedyś bardziej aktywna, a teraz znacznie mniej poczuwam się do winy i biję się w piersi.
Mam po prostu coraz mniej czasu. A kiedy go już mam to wolę ten czas poświęcać aktywności nie-wirtualnej.
Owszem używam FB, ale traktuje Facebooka, jako rodzaj "tablicy ogłoszeń", gdzie czytam ogłoszenia i usiłuje się mniej lub bardziej udolnie (ale bez specjalnego wysiłku) promować jako przewodnik, bo to jest moja druga praca.
Czasem wrzucę jakieś zdjęcia z gór, zdjęcie z telefonu czy swoją opinię na jakiś temat, ale w długie dyskusje raczej nie wchodzę.
Poświęcam na to mniej więcej 10-15 minut dziennie.
Nie czuję się w żaden sposób związana z jakimś wirtualnym miejscem.
Miejsca i grupy z którymi czuję się związana są zawsze jak najbardziej realne - np. SKPG "Harnasie" (od 35 lat), poza tym przykładowo mój klub fitness, klub Nordic Walking itd. W tej chwili wszystkie one mają również swoje "wirtualne odbicie" jak również stronę na Facebooku ale to jest tylko "wirtualne odbicie" a nie jedyna reprezentacja.
Na Facebooku czytam komunikaty co się w tych klubach dzieje, jakie są aktualne zajęcia, obejrzę co jakiś czas zdjęcia i raz w tygodniu dam "lajka", to jest cała moja aktywność. Natomiast w "świecie realnym" uczestniczę przynajmniej raz w tygodniu w zajęciach, gadam z ludźmi, spotykam się, w SKPG udzielam się aktywnie w szkoleniu na kursie, co wymaga sporo przygotowań.
Również co do forów na które kiedyś pisałam znacznie bardziej aktywnie - poznałam za ich pośrednictwem super fajnych i ciekawych ludzi, ale zawsze, jeżeli tylko jest okazja dążę do spotkania się w tzw. "realu", wspólnych wyjazdów i dyskusji w miejscu i czasie rzeczywistym, którą to dyskusję mogę potem kontynuować na forum.
Nie czuję w żaden sposób aby Facebook był konkurencją dla forum. Raczej jest nią samo życie.
Hm, może ja nie jestem starym użytkownikiem ale nie wydaje mi się, żeby aktywność była mała, dla mnie cały czas coś tu się dzieje. Też mam porównanie o którym mówisz, bo od 3 miesięcy założyłam (służbowego) fejsbuka i tam wyskakują mi chyba wszystkie stronki bieszczadzkie na tamtym portalu. W zasadzie mało je oglądam, nie dostarczają mi niczego więcej niż to, co mogę się dowiedzieć tu na forum, poza jedną -profil pewnego nadleśnictwa, skąd cały czas czerpię wiedzę przyrodniczą. A forum? Myślę, że przede wszystkim jest to dla mnie jedno miejsce, gdzie mam zbiór wszystkich newsów Bieszczadzkich i to zawsze było dla mnie głównym powodem do odwiedzania -zawsze jak coś się gdzieś działo, to było to na forum od razu. To raz. Dwa -najbardziej byłabym skłonna do punktu -"lubię czytać relacje ludzi którzy już coś przeszli", tylko mocno rozszerzyłabym to zagadnienie, niemniej cały czas opiera się ono o nauce. Czyli lubię oglądać zagadki w detale, widoki -bo wtedy często je sobie zapisuję, zapamiętuję czy szukam w terenie. I trzeci cel forum - chęć porozmawiania z ludźmi na temat wspólnych zainteresowań, jakimi są właśnie Bieszczady (wśród miejscowych bardzo niewielu jest ludzi, z którymi mógłbyś podzielić się wrażeniami, wdać się w głębszą dyskusję na temat Bieszczadów, ponieważ oni nie znają rzeczy dalej, niż sięga ich podwórko, więc zostaje forum), wymienianie się spostrzeżeniami, czy jak pisał Bartek -pisanie relacji. Forum jest bardziej konkretne, skupia bardziej konkretnych ludzi, niż fejsbuk. Tak jak ktoś napisał wyżej, ważnym jest tutaj archiwizacja, fejsbuk to po prostu tablica ogłoszeń, jak wspomniała Basia.
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 04-03-2014 o 13:50
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Napisała Jimi :(wśród miejscowych bardzo niewielu jest ludzi, z którymi mógłbyś podzielić się wrażeniami, wdać się w głębszą dyskusję na temat Bieszczadów,- myślę że trochę spłycasz temat . Z każdym lekko tylko sterując rozmową można przeprowadzać ciekawe wywody. Taki chociażby Twój sąsiad Stasiu - maratończyk .
.... a ja tam trochę się dziwię tej ankiecie....może dlatego, że jestem tu bardzo, bardzo krótko.. od kilku dni zastanawiałem się nad "likwidacją" fb i wczoraj zacząłem czyścić konto, które służyło mi do wrzucania fotografii i jako komunikator... inne motywy mną kierowały na fb, a inne na tym forum..... przypadkiem tu trafiłem i zrobiła na mnie dosyć duże wrażenie fajna i generalnie przyjazna atmosfera i spora wyrozumiałość dla nowych forumowiczów.... przyznam, że było kilka postów które mnie zdenerwowały, ale najczęściej nie zabierałem wtedy głosu, co by nie spinać się bez powodu... każdy może mieć przecież swoje zdanie, ale zacietrzewienie do niczego twórczego i rozsądnego nie prowadzi. a w szczególności jeśli czasami jest trochę obraźliwe (a sam tak święty też nie byłem, choć nie chciałem nikogo urazić)... ale słowo pisane ma to do siebie, że emocje trudno wyrazić, a czasami mogą być nie dokładnie zrozumiane....
... znowu odbiegłem od tematu....zaglądam tu nawet kilka razy dziennie i nocnie ... czyli dla mnie forum jest potrzebne
z różnych, często prozaicznych powodów... wiele osób czyta, a mało pisze... i to jest myślę największy problem... ale przymykając czasami oko
i lekko upominając... tym bardziej jeśli skrucha następuje.... można tych piszących zatrzymać, a ci którzy nie piszą być może nabiorą odwagi i przekonania, że jeśli nawet popełni się jakieś faux pas, nie będzie się " zlinczowanym".... trochę wyolbrzymiłem... może przydługo i pitu, pitu... ale chyba sens oddałem... pozdrawiam Wszystkich bez wyjątku....
... Przemek.
Czyli okazuje się, że z forum nie jest tak źle.
Skąd zatem taka mała frekwencja przy głosowaniu na Powsimordę? Czemu na KIMB przyjeżdżają wciąż ci sami ludzie? Czemu zagadki zadaje i odgaduje ta sama grupa? Nawet jeśli odsiać sporą grupę ludków, którzy przed i w sezonie rejestrują się li tylko po to, żeby zadać pytanie dotyczące tras czy noclegów i więcej tu nie zaglądać, to i tak powinno być NAS więcej. Rozumiem intencje Henia.
Co do relacji- zgoda. Tylko... Co z tego, skoro też niewiele jest komentarzy (osób podrzucających do ogniska, jakby napisał Bertrand), ani refleksji po zakończeniu relacji. Nawet typu: daj se spokój z relacjonowaniem, bo to , czy tamto. Nie zachęca to do pisania, w które trzeba włożyć dużo pracy.
A co do mnie, to ja, dzięki forum, poznałem mnóstwo fantastycznych osób. I to dla mnie jest siłą tego forum. Umiemy się skrzyknąć . I to nie tylko na KIMB, RIMB czy Fotimb. I nie tylko w Bieszczadach. W Toruniu gościliśmy kilka osób. Sam byłem goszczony w Poznaniu czy Rzeszowie. I to jest duży plus.
..też myślę, że nie jest AŻ tak żle...a niestety nie jesteśmy narodem społecznikowskim , w wymiarze jakieś ogólnej użyteczności .Chyba większość nas zna to z np. zebrań spółdzielczych czy innych. Gdyby głosowały by 3 osoby ...to owszem, byłby obciach.
Sam bywam tu teraz rzadko, nawał różnistych zajęć ,absorbujących mój czas..ale czasem'' nałogowo '' tu zerkam![]()
Chciałem się jeszcze odnieść do tego co napisał Piskalowy
Jak to jest ? - zadawałem sobie podobne pytanie - dobrze jest a może jest już źle ?
Gdzie znaleźć odpowiedź ?
Po głębszej analizie wypowiedzi pojawiających się w tym wątku odnalazłem odpowiedź.
Rzecz w tym , że większość aktywnych forumowiczów to osoby "nie przystosowane społecznie"
Zamiast zgodnie z panującym obecnie obyczajem zapisać się do nk , założyć profil na facebuku włączyć tv-seta i grzecznie realizować zwyczajowe formy postępowania to co robią ?
Uciekają od codzienności i jadą w Bieszczady, w krainę przyjazną im.
Bo Bieszczady nie wiedzieć czemu zawsze przygarniały tych indywidualistów nieprzystosowanych społecznie.
Gdy trzeba jakoś przetrwać czas pomiędzy jednym wyjazdem a drugim, wchodzą do czarnej dziury (forum.bieszczady.info.pl) aby choć na chwilę , choć wirtualnie poczuć te przeżycia,obrazki, drzewa, żaby itp.
Gdy ich na tej samej płaszczyźnie spróbujesz namawiać do wspólnego społecznego działania , to odzew mizerny jest.
Tak to już mają.
Jeśli przyjąć moją tezę wychodzi na to , że mamy na forumowej płaszczyźnie zbieraninę indywidualnych osobowości, niekoniecznie skłonnej poddać się społecznym zachowaniom.
Trzeba się z tym zgodzić i polubieć to.
ale, ale, ale .... ! i tu kolejna dziwna sprawa, której doświadczyłem nie raz.
Takie indywidualności nie chcą nikogo spotykać na drodze swej wędrówki, ale gdy spotkasz takiego, to przeradza się od razu w spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem.
p.s przepraszam jeśli ktoś poczuł się dotknięty określeniem "nieprzystosowany społecznie"
Nie ma co przepraszać, to wszystko prawda co napisałeś i nawet dodam, że jesteśmy świadomi tych ułomności. A to tylko może świadczyć o Naszej "wielkości" w pewnych bieszczadzkich zagadnieniach i nie tylko a te dyskusje trwają, pewnie od samych narodzin forum. Jeżeli ktoś wyczuł tu nutkę zarozumiałości to zacytuję pewną zasłyszaną kiedyś mądrość "zarozumiałość jest darem Bogów dla ludzi". To tak dla przekory aby dyskusja trwała dalej:).
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)