Miejscami to lekko zadymiony (poranne mgły ? ), podejrzany lokal (pozdrowienia dla współuczestników ostatniej wyrypy- patrz pierwsza knajpa w Novej Sedlicy :) ).
I z przestrzenią położoną poniżej poziomu chodnika.
Czasami, roztacza się tam zapach suchych, bukowych liści i wiosennych łąk.
Poprzez słabą widoczność często potykam się o krzesła,stołki ,stoliki.
Blaty niektórych stołów są wytarte -a to od opierania się łokciami, tych co przeglądają mapy ,inne od postukiwania kufli,szklanek .
Ha,na niektórych stoją skórzane buty, plecaki, kijki i inny szpej.
Rzadko,ale zdarza się,że widzę całą powierzchnię pomieszczenia .
Ale nawet ciemną nocą trafię, do tego stolika, nieopodal okna, przy którym siada Heniosław-mebel ten jest wykonany ze szlachetnego drewna,inkrustowany śliwkowym drzewem,wyczuwam rękę fachowego snycerza.
Stolik Bazylka ustawiony jest w głębi, niewiele tam światła,na stole zgromadzone znaleziska i fotografie ,wisi hamak- ale za to obok stoi piękna szafa grająca, wyposażona w winylowe single. Czynna.
Nieopodal Komisarz odmalował kawałek wolnej ściany i poziomuje ramki zgromadzonych fotografii.
Po lewej w przedwojennym fotelu,wyścielanym morską trawą manio stroi gitarę, mavo dozuje drewno w wędzarni ,wypełnionej po brzegi, świeżo złowionymi pstrągami.
Zdarza się,że czasami działa klimatyzacja.
Bartolomeo czasami oczyści osuszacz.
Tutaj browar wespół z z dwoma niedźwiedziami dokręca zakrętki w słoikach, wypełnionych grzybkami, ogórkami ...wszak "wszystko można zakisić" .
W świetle delikatnego promienia lampki dostrzegam wukę,a raczej domyślam się ,że to jest ona.
Wilgotna,wszystkoczepna ,jesienna mgła spowija jej stolik...wszak do pisania wystarcza rąbek blatu i kartka papieru.Za drewnianym oknem bertrand ,przy pomocy miecha kowalskiego, rozpala ognisko .
Co rusz ,to się o coś potykam ,czasami jest to jest pompka rowerowa,innym razem oprawiony w grubą skórę zielnik czy też leksykon drewnianych cerkwi.

Snuję się w stratusach myśli i przysiadam sobie przy niezwykle gościnnych stolikach to tu,to tam.
Ale najbardziej lubię ten "huśtający" się stoliczek ,stojący w wiwtarze .
Na nim stoją stosiki równo ułożonych biletów -przepustki do stojącej nieopodal "salki projekcyjnej"...
to miłe,
tak przestąpić próg, usiąść i popatrzeć na ekran, a tam trwa projekcja pod tytułem:" Bieszczady według..."
bywam tam, od czasu do czasu;
ot, tak sobie;


gdyż przyjemnością trzeba się delektować.


pozdrawiam wszystkich zaglądających.