W związku z chwilowo panującą pogodą, przypominającą Krainę Deszczowców, powrócę do dużo przyjemniejszego pobytu w Bieszczadach, a dokładniej do pływania łódką po Zalewie Soliny w piękny słoneczny dzień. Tak się jakoś dziwnie składa, że promienie UV mają na mnie jakąś magiczną moc. Nie dość, że pozwalają naładować energetyczne akumulatory, to jeszcze swoją działalnością, dosłownie w oka mgnieniu, usypiają mnie, nawet nie wiadomo kiedy. Wiem, wiem, że fachowcy na ten temat mają swoje zdanie, ale co mam zrobić, gdy sprawia mi to przyjemność i doskonale relaksuje. W błogiej nieświadomości dopłynąłem do Wyspy Małej (Zajęczej) i po przebudzeniu się, zobaczyłem w oddali Polańczyk. Samo pływanie łódką po zalewie, nie jest na tyle ciekawe, aby je opisywać, gdyż wiele osób na pewno to wielokrotnie robiło i doznawało podobnych radości. Jednak moim celem jest podzielenie się pewnym pomysłem, który wtedy wpadł mi do głowy. Dlaczego mam nie pochwalić się miejscem aktualnego pobytu? - tak sobie pomyślałem. Zadzwoniłem do syna, aby uruchomił komputer i wszedł na stronę, gdzie znajduje się obraz z kamerki w Polańczyku. Po pewnych korektach okazało się, że nawet zrobił zrzut ekranu i zlokalizował mnie na łódce. Proszę traktować to jako ciekawostkę, która może przynieść dodatkową chwilę radości. Co prawda, nawet moje machanie do niego, okazało się baaardzo mało czytelne, a tym bardziej, że łódka była koloru zielonego. Ale małą kropkę na tafli jeziora widać
.
01.jpg 02.jpg
Następnego dnia po atrakcyjnej wycieczce na Chryszczatą w różnowiekowym towarzystwie, pogoda na tyle dopisywała, że szkoda było jej marnować na jakieś błahostki. Ponownie dłuższa wyprawa, raczej nie wchodziła w rachubę, ale coś bardziej delikatnego, czemu nie?. Wybór padł na okoliczną Bałandę i Bagnisty.
03.jpg
Zaraz za wytwórnią kruszywa, miłe zaskoczenie. Na miejscu, gdzie kiedyś był hotel robotniczy, obszerne i wyrównane miejsce. Na podstawie stojącego znaku zakazu ruchu, tuż za tym miejscem, domyślam się, że to jest nowy parking dla samochodów. A może i przyszłe pole namiotowe. Może ktoś coś wie więcej na ten temat?.
04.jpg 05-tak było rok temu.jpg
Po skręceniu ze stokówki w śladową drogę zrywkową, roztaczał się sympatyczny widok na Dzidową i jeszcze dalej.
06.jpg
Pnąc się w górę, już przyzwoitą drogą zrywkową, trafiałem na jary i ślady okopów.
07.jpg
Wysoka trawa na Bałandze, nie pozwoliła zlokalizować żadnego punktu topograficznego.
08.jpg
Dalsze przemieszczanie się w kierunku Bagnistego, utwierdziło mnie w przekonaniu, że nazwa tej góry nie została wzięta z sufitu. Bardzo dużo cieków wodnych i miejscami dosłownie grząski teren, w pełni uzasadniał nazwę Bagnisty.
09.jpg
Na samym szczycie, na słupku wysokościowym, znalazłem pozostawioną wizytówkę, która była owinięta zniszczonym przez ząb czasu papierem i przyciśnięta kamieniem. Jeżeli ktoś ją tam pozostawił z premedytacją, to mam nadzieję, że nie popełnię przestępstwa, ujawniając jego dane. A może ktoś go zna i da mu satysfakcję, że był taki jeden co podążał jego tropem.
10.jpg
Ostatnio edytowane przez zbyszek1509 ; 11-09-2014 o 19:46
Dalsze przemieszczanie się już w dół, ponownie obfitowało w dawne wojenne umocnienia, a przed zejściem na stokówkę, było nawet „lekko” zarośnięte.
11.jpg
Po zejściu na stokówkę, mogłem podejrzeć przygotowywanie do wypału węgla drzewnego.
12.jpg
Wracając już po równej stokówce, tak sobie myślałem, w okresie jesiennym to dopiero tu musi być radość dla oka i duszy.
13.jpg
Nawet spotkałem małego gryzonia, który na mój widok przyjął pozycję strusia i w ten sposób okazał mi swój stosunek do mnie.
14.jpg
Okolice dawnej wsi Rabe jak zwykle ukojone w ciszy i spokoju.
15.jpg
Przez chwilę mogłem wrócić wspomnieniami do niedawno odwiedzonej Chryszczatej i popatrzeć na zdewastowaną mini pasiekę.
16.jpg
Tuż przy drodze samotny rodzinny grób jeszcze z okresu przedwojennego i cerkwisko.
17.jpg 18.jpg
Podczas pokonywania już „ostatniej prostej”, towarzyszył mi chwilami, wijący się jak wąż, potok Riaby.
19.jpg 20.jpg
Ładnie wędrujesz, radość dla oczu czytającego
THE DEVIL LOOKS AFTER HIS OWN
DARK ARTS
Tuż przed następną wyprawą w Bieszczady, ale już pewnie w innej scenerii, spróbuję opisać jeszcze jedną czerwcową wyprawę na Makówkę i jej urocze okolice.
01.jpg
Zgodnie z zaleceniami drogowskazu, udałem się we wskazywanym kierunku.
02.jpg
Maszerując asfaltową drogą, zarówno po prawej, jak i po lewej stronie, można zobaczyć nowe jak również już i wiekowe, ale zadbane gospodarstwa.
03.jpg
Pięknie prezentuje się cerkiew w naturalnej scenerii.
04.jpg
Asfaltowa droga skręciła w lewo, a ja poszedłem pod górę już obeschniętą gliniastą drogą. Z jednego z ostatnich gospodarstw, do moje wędrówki, przyłączył się bardzo miły piesek, który nawet po dłuższym czasie, czyli w okolicy przekaźnika, nie chciał wrócić do domu. Zdając sobie sprawę, że nie będę wracał tą samą trasą, musiałem przekonać go, aby wrócił jednak do swojego pana. Dość długo to trwało, ale w końcu zrozumiał moje dobre intencje i pomachał mi ogonem na pożegnanie.
Gdy wszedłem na Czekaj, to mogłem podziwiać roztaczającą się panoramę. Co prawda była lekko przymglona, ale oko ucieszyła.
05.jpg
Zanim dotarłem do drogi zrywkowej w kierunku Tarnawy Górnej, trafiłem na coś ogrodzone, zarośnięte pokrzywami i trudne do identyfikacji.
06.jpg
Cała droga obfitowała w miejsca ukwiecone, bagniste oraz takie.
07.jpg
Po wyjściu z lasu i ciągłego cienia, dotarłem do miejsca nasłonecznionego i już zaludnionego.
08.jpg
Gdy zobaczyłem otwarte drzwi do kościoła, skorzystałem z okazji, aby do niego zajrzeć.
09.jpg
Ze schodków kościoła, ponowny widok na stare i nowe.
10.jpg
Znana już wcześniej ruina cerkwi, to ta pod którą bywają niedźwiedzie, przyciągnęła moją uwagę.
11.jpg
Pomimo czytelnego i jasno brzmiącego napisu na drzwiach, nie potrafiłem oprzeć się pokusie i musiałem do niej zajrzeć.
12.jpg
W cieniu dorodnego dębu, odpoczywałem i patrzyłem na następny etap mojej wycieczki.
13.jpg
Wędrówka w kierunku przekaźnika, z racji atrakcyjnych widoków, nie była nawet nużąca.
14.jpg
Dodatkowo uatrakcyjniały ją, winnica i brzozowa alejka.
15.jpg
Przed samą Makówką widok na Tarnawę G. i Czaszyn.
16.jpg
Ścieżką od Makówki poszedłem w kierunku Gruszki. Miejsce pamięci narodowej, było w trakcie remontu i dowiedziałem się, przy okazji, że w planie jest budowa zatoczki na kilka samochodów, przy drodze z Leska do Tarnawy G. Myślę, że ktoś miał dobry pomysł.
17.jpg
Tym razem już suchą ścieżką, dotarłem na Gruszkę i dalej do trasy zjazdowej z wyciągiem w Weremeniu oraz pięknym widokiem.
18.jpg
Po wyjściu z lasu moim oczom ukazał się widok na Hoczew i dalsze partie Bieszczadów.
19.jpg
Po ok. 8 godz. dotarłem do punktu wyjściowego.
20.jpg
jak ja lubię takie wędrówki i...
takie relacje, gdy muszę siedzieć w pracy![]()
THE DEVIL LOOKS AFTER HIS OWN
DARK ARTS
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)