Z Chryszczatej poszliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Kamionek, zostawiając z lewej strony Hruń, który nie cieszy się dobrą sławą na forum. Po wyjściu z lasu, naszym oczom, ukazał się widok ukwieconych łąk w okolicach Kamionek.

11.jpg 12.jpg

Z racji wyjątkowo wysokiej trawy, udanie się na cerkwisko, wydawało się mało sensowne, więc trawersując i uważając aby nie wpaść do jakiejś zamaskowanej trawą studni, poszliśmy w kierunku nowego przepustu. Tu nastąpiła ponowna sesja zdjęciowa i usuwanie pęcherzy na otartej pięcie, powstałych w wyniku dynamicznego marszu. Niezbędnik medyczny noszony przez kilka lat, w końcu się przydał:).

13.jpg

Dalej już stokówką podążyliśmy do brodu na Tarnawce, aby dotrzeć do cudownego źródełka w Sukowatem. Zajrzeliśmy po drodze do zakładu karnego pszczół (gratulacje dla Recona1 za pomysłową nazwę), penitencjariusze byli zajęci swoją pracą, więc nie wzbudziliśmy większego zainteresowania. Bród okazał się dość płytki i pozwoliło to na jego pokonanie, bez zdejmowania butów. Jednak nie wszystkich uczestników ten przywilej objął :).

14.jpg

Ciekawe kto był szybszy, Heniu czy samowyzwalacz ?.

15.jpg

Tuż za brodem nastąpiła konsternacja, idziemy prosto, czy w lewo? . Jedna grupa, widocznie o skłonnościach bardziej lewicowych poszła za głosem serca, czyli w lewo, a druga bardziej prostolinijna, poszła prosto.

16.jpg

Po kilkunastu minutach wszyscy spotkali się razem, z małą różnicą czasową i zachłannie korzystali z dobrodziejstw płynących z cudownego źródełka.

17.jpg

Dalsze wędrowanie szlakiem papieskim do Huczka odbyło się w spokojnej i miłej atmosferze, pomijając uciążliwość much i komarów w czasie postoju, które okazały się bardzo higieniczne, gdyż dym papierosowy skutecznie je odstraszał. Po wyjściu z lasu ponownie mogliśmy podziwiać widoki i kolorowe łąki w okolicach Huczwic.

18.jpg

Aby dotrzeć do skokówki prowadzącej do punktu wyjścia, czekała nas jeszcze jedna i tym razem już ostatnia przeprawa przez potok wypływający z J. Bobrowego. Sam potok okazał się dość łatwy do pokonania, jednak dojście do niego i przedarcie się przez gąszcz pokrzyw i innej roślinności, wymagało pewnego samozaparcia.

19.jpg

Zbliżała się godz. 18:00, a my raźnym krokiem i z poczuciem pełnej satysfakcji zbliżaliśmy się do mety naszej wycieczki. Dzięki Ci Heniu za wspaniałą organizację spotkania i wspólnego spędzenia tych kilku godzin w miłym towarzystwie:).

20.jpg