W związku z częściowym już wyciszeniem nostalgii, która ogarnęła mnie po ostatnim pobycie w Bieszczadach, postanowiłem podzielić się pewnymi wrażeniami przeżytymi podczas 16 dni pobytu w bliskiej mi krainie. Pogoda była wyjątkowo sprzyjająca, a dodatkowo udało mi się namówić kolegę ze szkolnej ławy, na jego pierwszy pobyt w Bieszczadach, chociaż na kilka dni wspólnego wędrowania. Ponadto czuję się zobowiązany w stosunku do Henia, za zainteresowanie mnie „szlakiem czereśniowym” na Słowację.
Przyznaję, że wspólne wędrowanie z kolegą i wieczorne wspomnienia z przebytych tras, skutecznie „utrwalały” nasze wrażenia. Dzięki dwóm samochodom, mogłem zrealizować swoje marzenie przejścia z Wołosatego do Mucznego , wyjątkowo widokową trasą. Poszczególne odcinki były już zaliczanie, nawet kilka razy, jednak za jednym przejściem, nigdy nie miałem tej przyjemności do chwili obecnej. Poznałem również urok wschodniej części Bieszczadów, wraz z wnętrzem cerkwi greckokatolickiej, a obecnie kościoła rzymskokatolickiego w Michniowcu.
01Michniowiec.jpg
Pełne kwiatów łąki nad wsią Lipie, niepowtarzalnym zapachem, zapierały dech w piersiach.
02Łąki.jpg
Podobne wrażenia towarzyszyły nam podczas wycieczki na Słowację do wsi Runina z Roztok Górnych. Widoki spod Dziurkowca na stronę południową jak również i północną, są warte wylanego potu. Szczególnie nakręcała mnie wyprawa do wsi Ulśinkov, do której zachęcił mnie Heniu propagując „szlak kwitnących czereśni”.
Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, zaczęliśmy o godz. 7:15 wyjściem z dworca kolejowego w Łupkowie. Chciałem aby kolega odczuł pewne emocje podczas przechodzenia tunelem na Słowację. Jedynie od strony słowackiej uchowały się historyczne tablice upamiętniające jego odbudowę, po powtórnym jego wysadzeniu, tym razem przez wycofujące się wojska niemieckie.
03Tunel.jpg
Po dotarciu do czerwonego szlaku na górę, naszym oczom ukazał się widok bujnej roślinności, która przypominała swoim wyglądem barszcz Sosnowskiego. Całe szczęście, że to było tylko złudzenie, gdyż przedzieranie się w takim gąszczu, do przyjemności by nie należało, a i na zdrowiu poczyniło by pewnie znaczny uszczerbek.
04Szlak.jpg
Idąc dalej czerwonym szlakiem do wzniesienia Szczołb, towarzyszyły nam linie okopów i odgłosy wycinanych drzew. Z Magelov gruń roztaczał się widok na okoliczne wzniesienia i ciekawe formy skalne.
05Magelov gruń.jpg
Dalej schodząc już drogą zrywkową, trafiliśmy na polanę, z której roztaczał się widok na odległy jeszcze cel naszej wyprawy.
06Panorama.jpg
Po dotarciu do obiecanych koledze czereśni, nastąpiło rozczarowanie, że nie dane nam będzie ich skosztować. Owoce, zarówno jabłek jak i czereśni, nie nadawały się jeszcze do konsumpcji. Nie sprawdzona ich gorycz i kwaśność przepełniła nasze serca.
07Owoce.jpg
Poszliśmy dalej już asfaltową drogą obok byłego PGR-u obsadzoną jabłoniami, które na pewno pięknie wyglądały w okresie kwitnienia.
08Jabłonie.jpg
W samej wiosce, wyjątkowa cisza, a życie towarzyskie koncentruje się jedynie przy przystanku autobusowym. Mieszkańcy byli bardzo życzliwi, gdy dowiedzieli się skąd przyszliśmy i dokąd idziemy, wskazali nam kierunek na żółty szlak, który został zmieniony i prowadził inną trasą aniżeli ten zaznaczony na mapie.
09Przystanek.jpg
Podziękowaliśmy pięknie za znaną nam już wcześniej informację i udaliśmy się w kierunku cerkwi i cmentarza, aby odpocząć na schodkach i uzupełnić potrzeby kaloryczne.
10Cerkiew.jpg


Odpowiedz z cytatem