Jimi, tylko Ci można pozazdrościć takich wrażeń dźwiękowych. Wielokrotnie ich słuchałem ale bardziej w indywidualnym wykonaniu. Jedyny raz udało mi się utrwalić na zdjęciu takiego indywidualistę w pełnej okazałości lecz pomimo bezpiecznej odległości nie miał ochoty zademonstrować swoich umiejętności wokalnych. Piszesz o swoich wielokrotnych wyprawach po Bieszczadach w czasie których, pewne miejsca zaliczałaś kilka razy. Podobnie jest również w moim przypadku. Czasami czuje się niedosyt po pierwszym razie i aby utrwalić i lepiej zapamiętać wrażenia trzeba to powtórzyć. Tak samo jest w miłości:) a Bieszczady to przecież nasz miłość. Lubisz Łopiennik:), przyznaję, że okolice Łopiennika również kilka razy spenetrowałem, gdyż w pewnym okresie, tuż pod nim, było miejsce mojego zakwaterowania. Wiele naczytałem się o historycznych wydarzeniach w jego okolicy, więc automatycznie czułem potrzebę jego głębszego poznania. W Duszatynie i Komańczy również byłem, przejeżdżałem przez Prełuki ale Twoje okolice jakoś zawsze umykały. Już wcześniej obiecałem a teraz potwierdzam z całą stanowczością, że do Twojej Chatki, na pewno w czerwcu zajrzę i nawet przygotowałem już stosunkowo dokładną mapę aby poznać tajemne ścieżki okolicznych bezdroży i związane z nimi atrakcjei:)
W zasadzie gdzie jest początek, to wszyscy wiedzą lub czują:), jednak koniec, to wielka niewiadoma i cały w tym urok.
Lepiej późno niż wcale, tak przeczuwałem, że wskazówki zegara, chwilowo zaczęły Ci się jakoś tak podejrzanie szybo kręcić, ale czasami jest to normalne. Efekt Twojej ankiety, czyli pobudzenie mnie do pisania, to nie jest żaden skutek uboczny, tylko działanie z premedytacją która Ci się doskonale udała i Twoja radość i satysfakcja jest w pełni zasłużona. Z wejścia Partyzanta jestem w pełni zadowolony, gdyż tematyka bardzo bliska a wątek jest otwarty również dla innych a jest to przecież wątek "Nasze wędrowanie..". Mam nadzieję, że chwilowe pomieszanie się wątków z sir Bazylem, zostanie w niedługim czasie wyregulowane.
Pięknie napisał Piskal cytując Bertranda o podrzucaniu do ogniska. Tak, to jest dowodem zainteresowania i pewnego uczestnictwa w opisywanych relacjach. Na przedwiośnie czekam z utęsknieniem:).Jako autor (prawdopodobnie) największej ilości relacji na tym forum nie raz popadałem w depresję pisząc do ściany i zadawałem sobie pytanie : po co ?
Ładna Ci dygresja:) Bardziej zakrawa na zaproszenie do wspólnego biesiadowania.
Czy pamiętasz datę swojego pobytu na Magurycznym?. Takich informacji o których napisałeś, ja nie zastałem pomimo pewnego rozejrzenia się po szczycie. Ciekawi mnie, czy już ich nie było, czy jeszcze nie zostały umieszczone?.





Odpowiedz z cytatem