Była Hyrlata i Rosocha, więc nie wypadało pominąć Matragony. Następnego dnia, czyli 24.06.2010r. pomimo, że niebo nie wróżyło nic dobrego, podjechałem na przełęcz Pryslipce i postanowiłem zmierzyć się z Matragoną. Wolno udałem się w kierunku Szczerbanówki, aby znaleźć w miarę dogodne wejście do lasu.
01mapa.jpg
Po kilkudziesięciu metrach, zwierzęca ścieżka doprowadziła mnie do polanki z widokiem na szczyt Matragony.
02.jpg
Dalsze przemieszczanie uatrakcyjnił dość stromy stok z nadzieją na pewne widoki.
03.jpg
Jednak w porównaniu z Hyrlatą zastane widoki lekko mnie rozczarowały.
04.jpg
Po krótkim pobycie na szczycie, podyktowanym potrzebą uzupełnienia utraconych kalorii, zacząłem przemieszczać się w kierunku Solinki. Przez pewien czas towarzyszył mi przepiękny śpiew samotnego ptaszka ukrytego wśród listowia, a na trasie pojawiły się reszki wojennych okopów.
05.jpg
Obok, siły natury wyładowały swoją energię na rosnących tu drzewach.
06.jpg
Po wyjściu z lasu, zobaczyłem pasmo Hyrlatej i Rosochę na horyzoncie.
07.jpg
Gdy znalazłem się obok nieczynnych retortów, zastanowił mnie widok betonowych bloków. W jakim celu zostały tu umieszczone i jakie miało być ich przeznaczenie?.
08.jpg
Rytm dalszego marszu był podyktowany odległością, pomiędzy poszczególnymi podkładami toru kolejki. W jednym miejscu zachował się nawet przyczółek dawnej, drugiej nitki torów.
09.jpg
Następnie, zmieniłem szlak kolejowy na drogowy i po 4.5 godz. dotarłem do przełęczy Pryslipce. Szczyt Matragony otulony mgłą, nie wróżył przyjaznej pogody na dzień następny.
10.jpg


Odpowiedz z cytatem