Jeszcze nie tak dawno temu, nawet nie pomyślałem o tym, że będę mógł podzielić się swoimi wrażeniami z pobytów w Bieszczadach w takim szerokim gronie. Zazwyczaj czyniłem to wśród znajomych którzy wiedzieli, że gdzieś tam daleko są "jakieś" Bieszczady, ale poza tym niewiele więcej. Oczywiście są i tacy z którymi można podyskutować, ale jest ich niewielu i nie mogą zaspokoić moich podstawowych potrzeb duchowych. Dzięki Ci don(ie) Enrico za mobilizację i pozbycie się, jak to nazwałeś, kompleksów w stosunku do tak szacownego gremium:).
Nieco wcześniej wspomniałem o swojej słodkiej tajemnicy, o której powinienem napisać, a przypomniała mi o niej Jimi pisząc o "kosmicznym pięknie" w okolicach Chryszczatej. Wszystko było by dobrze gdybym mógł podeprzeć się zdjęciami z tej okolicy. Jednak gdy sięgnąłem do archiwum, to okazało się, że mam z tej wycieczki 42 zdjęcia, ale ani jednego z tego konkretnego miejsca. Tak byłem zauroczony ukształtowaniem terenu i atmosferą tego miejsca, że zapomniałem o zrobieniu zdjęć. Brak słów na określenie swego samopoczucia w tym momencie. Napiszę jeszcze o genezie tej wyprawy w okolice Kamiadoli. Kiedyś podczas dyskusji z jednym ze stałych bywalców w Bieszczadach, padło pytanie, czy widziałem jeziorko pod Łopiennikiem??. Byłem na Łopienniku kilka razy, wchodziłem od wschodu, zachodu i południa, ale jeziorka nie widziałem. Kolega nie potrafił precyzyjnie określić tego miejsca, a jedynie powiedział, że szedł od szosy Cisna - Habkowce, czyli od zachodu. Zacząłem przeszukiwać mapy nowe , stare i bardzo stare oraz satelitarne, aby znaleźć miejsce w którym może być te tajemnicze jeziorko. Wiadomo przecież, że wszelkie zbiorniki wodne będą znajdowały się w jakimś zagłębieniu terenu. W okolicy Kamiadoli znalazłem coś podobnego, a nawet widać, że wypływa z niego dopływ potoku Żukra. Jednak nasunęły mi się pewne wątpliwości, gdyż rok wcześniej przechodziłem obok tego miejsca w odległości nie większej jak 50 m na północ i nic co by sugerowało obecność jeziorka nie zauważyłem. Potrzeba zobaczenia tego miejsca, jednak musiała zostać zrealizowana.
Nastał jesienny i pięknie słoneczny dzień 26.09.2012 r. Swoją wędrówkę zacząłem od parkingu w Jabłonkach, a całość trasy przebiegała jak w załączniku poniżej.

01.jpg

Minąłem historyczną kapliczkę pośród drzew i skręciłem w lewo w stokówkę, aby po 1 godz. marszu z krótką przerwą, dotrzeć do pętli prawie takiej jak dla autobusów.

02.jpg 03.jpg 04.jpg

Ponownie krótka przerwa dla nasycenia się ciszą i widokiem na pasmo Za Grozowe oraz drzew w jesiennej kolorowej szacie. Po prawej stronie potok Żukra, który pewnie by mnie doprowadził do celu przy mniejszym wysiłku. Jednak nie poszedłem na łatwiznę i wybrałem pnącą się lekko w górę zarastającą drogę zrywkową...

05.jpg 06.jpg

...która poprowadziła mnie na plantację jeżyn, następnie trafiłem na ścieżkę zwierzęcą aby w końcu zobaczyć światełko na horyzoncie.

07.jpg 08.jpg 09.jpg

Zanim poznałem urok okolic Kamiadoli, musiałem pokonać jeszcze jedno małe wzniesienie i dopiero wszedłem na przepiękną polanę na której poczułem magię tego miejsca. Ledwo sączący się potoczek nie wydobywał z siebie żadnego dźwięku. Ciszę i tajemniczość tego miejsca potęgowała grupa wyrośniętych świerków dostojnie panujących nad lekko opadającą polaną. Wspaniałe miejsce na biwak dla ludzi spragnionych ciszy i ceniących sobie bieszczadzkie uroki. Nawet gdybym zrobił zdjęcia tego miejsca, to i tak na pewno nie oddały by tego nastroju jaki wokół panował. Jeziorka nie znalazłem, ale cudowne miejsce tak. Jako namiastkę, pozwolę sobie jedynie zamieścić widok tego miejsca z wysokiego lotu ptaka mechanicznego.

10Kamiadola.jpg