Tuż przed następną wyprawą w Bieszczady, ale już pewnie w innej scenerii, spróbuję opisać jeszcze jedną czerwcową wyprawę na Makówkę i jej urocze okolice.

01.jpg

Zgodnie z zaleceniami drogowskazu, udałem się we wskazywanym kierunku.

02.jpg

Maszerując asfaltową drogą, zarówno po prawej, jak i po lewej stronie, można zobaczyć nowe jak również już i wiekowe, ale zadbane gospodarstwa.

03.jpg

Pięknie prezentuje się cerkiew w naturalnej scenerii.

04.jpg

Asfaltowa droga skręciła w lewo, a ja poszedłem pod górę już obeschniętą gliniastą drogą. Z jednego z ostatnich gospodarstw, do moje wędrówki, przyłączył się bardzo miły piesek, który nawet po dłuższym czasie, czyli w okolicy przekaźnika, nie chciał wrócić do domu. Zdając sobie sprawę, że nie będę wracał tą samą trasą, musiałem przekonać go, aby wrócił jednak do swojego pana. Dość długo to trwało, ale w końcu zrozumiał moje dobre intencje i pomachał mi ogonem na pożegnanie.
Gdy wszedłem na Czekaj, to mogłem podziwiać roztaczającą się panoramę. Co prawda była lekko przymglona, ale oko ucieszyła.

05.jpg

Zanim dotarłem do drogi zrywkowej w kierunku Tarnawy Górnej, trafiłem na coś ogrodzone, zarośnięte pokrzywami i trudne do identyfikacji.

06.jpg

Cała droga obfitowała w miejsca ukwiecone, bagniste oraz takie.

07.jpg

Po wyjściu z lasu i ciągłego cienia, dotarłem do miejsca nasłonecznionego i już zaludnionego.

08.jpg

Gdy zobaczyłem otwarte drzwi do kościoła, skorzystałem z okazji, aby do niego zajrzeć.

09.jpg

Ze schodków kościoła, ponowny widok na stare i nowe.

10.jpg