Masz rację, ale jak go zwał tak go zwał , czy od przodu, czy od tyłu to i tak tych metrów przewyższeń tyle samo wychodzi.
---
Jeszcze kwadransik, może dwa i można się przytulić do największej bieszczadzkiej triangulki. Można ją było też pogłaskać albo polizać,
jeno Pierogowego po tych pierogach, coś suszyło i obgryzał wystające lodowe wąsy
.
.
Przy kolumnie krótkie spotkanie z turystą z Jasła,( jak się potem okazało jedynym spotkanym tego dnia) , a potem parę kroków i jesteśmy przy pasie graniccznym z Ukrainą, który nas poprowadzi najpierw trochę w dół , potem trochę w górę, ale ważne że do punktu docelowego czyli trójstyku granic na Kremenarosie.
Jej!!! , -Gdy spotykamy się po jakimś czasie - jak ten czas szybko umyka, na rozmowach o życiu i świecie - nawet nie wiecie - a jak droga szybko umyka !
.
![]()




Odpowiedz z cytatem