Tak się składa , że ja też nie byłem nigdy wcześniej po tamtej stronie. W ogóle dla całej grupy były to "dziewicze" tereny, no oczywiście z wyjątkiem Bazyla który już tu się plątał - ale on się nie liczy bo był już wszędzie.
Ten "pierwszy raz" wykorzystywaliśmy nie tylko do poznawania przyrody i krajobrazów, ale również do poznania ludzi tu mieszkających.
Runina leży niecałe 10 km na południe od Wetliny, ale to całkowicie inna miejscowość. Siedzimy w środku w sklepiku i rozmawiamy z miejscowymi o tym jak tu się żyje. Widzieliśmy po drodze zrujnowany PGR, obok widzimy ruinę która była kiedyś szkołą, czy to aluzja do nazwy miejscowości ?
Nie ma szkoły, bo nie ma dzieci, młodzi się wynieśli szukając normalniejszego życia. Turyści zaglądają tu rzadko - więc jak żyć ?
Z rozmowy przebija pesymizm. Sklepik też zaopatrzony pesymistycznie, ledwie kilkanaście produktów, wśród których , na szczęście jest oferowane piwo. Sączymy butelkę, a może dwie, przyglądamy się jak miejscowi wpadają na kieliszek wódki, bo co ciekawe, jest ona oferowana na kieliszki. Sprzedawczyni pokazuje nam koncesję na taką działalność. Nikt, nie chodzi pijany, ruch niewielki więc nie ma bardzo kogo zapytać o nocleg. Mija chwila za chwilą, a może godzina za godziną, a my tkwimy wciąż bez pomysłu jak spędzić noc.
Gdyby to było lato to można by się rozłożyć na przystanku autobusowym, przy źródle. ale mamy przecież przedwiośnie.



Odpowiedz z cytatem