ale nagle wpadamy w klimat zupelnie jak z Lesnych Barow. Powietrze wypelnia wycie rozkapryszonych dzieci, piski rozowych panienek łącza sie z ujadaniem psow ras zaczepno-obronnych..
Ktos kto nie niesie w rece ryczacego smartfona wyroznia sie w tłumie i sciaga zaciekawione i zdegustowane spojrzenia pozostalych uzytkownikow szlaku.
Ratunku! Zarzadzamy ewakuacje w trybie przyspieszonym!
Widac ze sporo ludzi tu tupta, zwracaja uwage "rozdeptane" korzenie, ktore zdecydowanie przystosowaly sie do panujacych warunkow i wytworzyly malownicza posadzke, gładka, twarda i chyba piekielnie sliska po deszczu.
Obchodzimy Kocici zamek dolem.
I tu nagle robi sie zupelnie pusto. Tylko skalne zjawy wodza za nami oczami.
Fakt- mamy czasem towarzystwo
Mijamy sympatyczne zrodelko
A kolo jakiejs lesnej chaty zjadamy obiad- zupe z soczewica, do ktorej co chwile dolewam troche wody mineralnej bo sypnelo mi sie za duzo ostrej papryki i troche pali w gardlo
Milo sie siedzi na takim podlozu
Wracajac w Pekovie napotykamy fajny krzyz przydrozny
a w Broumovie ciekawa skarbonke na wystawie jakiegos ze sklepow.
Rowniez tam mierzy nas zimnym wzrokiem dosyc oschła starsza pani
a przyklasztorni swieci nosza dziwne rogate czapki i dręcza malutkie smoki
Spotykamy tez sympatycznego kolorowego ptaszka, ktory nie wiemy jak sie nazywa. Ktos pamietam stawial na gila.
Pewnie nieraz wrocimy w te strony, jeszcze zostalo kupe skalek do obejrzenia, ale to chyba zostawimy sobie na zimniejsze pory roku bo latem boimy sie ryzykowac stratowania
wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1122023...8/201403_Ostas
https://picasaweb.google.com/1122023...01401_Broumov#




Odpowiedz z cytatem
Zakładki