I te żubry... ale czad ! :)
nie mogę się doczekać ciągu dalszego! :D
I te żubry... ale czad ! :)
nie mogę się doczekać ciągu dalszego! :D
Czekam, czekam, czekam na ciąg
dalszy
nastąpi?
Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać
Miło się czyta Twoją relację i jednocześnie wspomina miejsca, które uległy zmianie pod wpływem czasu i postępu.
Cieszę się, że się podoba. Nie da się edytować posta i nie poprawię literówek![]()
Wiem o tym że jest czasowa edycja, za późno zobaczyłem błędy![]()
DZIEŃ 4
29 kwietnia - wtorek
Budzę się wcześnie rano, mrzawka, mglisto, nisko wiszące chmury. Każda pogoda jest dobra więc pakuję graty i zanim turyści z namiotu obok wstali ja już jestem w drodze. Wspinam się na odnogę Wysokiego Działu, a konkretnie odnogę Jawornego.
Im wyżej tym mniej widać. Tak od wysokości ok 850m las jeszcze bez liści.
Wysoko mało widać, ale gdzieś tam przez mgłę jest jakby jaśniej więc jest szansa na słońce.
Grzbiet Jawornego ze skałkami...
Wychodzi słoneczko...
Mijany czubek Patryji...
Za Patryją spotykam dwójkę turystów plecakowych, jednym z nich jest pani z którą jechałem busem w góry. Jakieś małe te Bieszczady...
Czasami oprócz lasu są polanki...
Widoczek na sąsiednie pasmo Hyrlatej...
I tak idąc sobie przez las ok południa dochodzę do Cisnej. Pierogi ruskie, kilka piw i trochę błogiego lenistwa stawiają mnie na nogi. Nie chcę spać w Cisnej więc plecak na grzbiet i zdobywam kolejną górę. Kierunek Jasło. Wdrapuję się się "pod prąd". Turyści schodzą do Cisnej a ja przeciwnie. "Cześć, dzień dobry" do znudzenia. W końcu sznurek ludzi się skończył, a ja docieram pod Małe Jasło.
Jeszcze chwila i oglądam widoki z Małego Jasła.
Widoczek w drugą stronę, w stronę połonin.
Starczy marszu na dzisiaj. Rozbijam namiocik na skraju lasu z widokiem na łopiennik.
Wieczorny gość...
Ostatnie promienie słońca...
Czas do śpiwora...
Tego dnia podobno przeszedłem około 20km w poziomie, do tego 1200m w pionie do góry i niecałe 800m w dół.
![]()
Ostatnio edytowane przez coshoo ; 07-05-2014 o 21:39
Super wyrypa a zdjęcia na prawdę fantastyczne (w szczególności to, na którym podchodzisz i grzbiet Patryji), normalnie czuć zapach lasu z monitora :)
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Ta relacja to dobra recepta na lekarstwo "na wszystko". Z pięknie podanym sposobem zażywania. Zaleca się stosować wszystkim zagonionym, niezadowolonym, zasmuconym. A może nawet - wszystkim, bez dodatkowych imiesłowów przymiotnikowych biernych
A jaki masz model i w którym miejscy wąchać, bo z mojego nie czuć![]()
Te dni mogłyby się nie kończyć... dawno nie czytałam tak fajnej relacji :)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)