W jakim celu ktoś obdarł z kory te patyki?
Kora kruszyny jest zbierana na wiosnę i oddawana do skupu, sprzedawana jako lek na przewlekłe zaparcia.
Pozdrav
.... rondo KIMB-u nie w Łupkowie...
Teraz to az by sie chcialo tam pojechacDzieki coshoo!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Dzięki Wojtku , że ci się chciało opisać wędrówkę.
Dzięki czemu mogłem wirtualnie przypomnieć sobie znajome miejsca.
Już więcej się nie będę wtrącał , ani poprawiał.
Ależ Heniu, się wtrącaj, ile tam chcesz
Do odrębnego tematu kiełczawskiego/kielczawskiego się lada moment przyłączę, bo sprawa jest przeciekawa.
A opisu jeszcze nie skończyłem, jeszcze muszę z Jawornika wrócić.
Sakwy ciężkie a tu jeszcze tylu czytelników forumowych przycupnęło na bagażniku. Fajowa opowieść. A to w jaki sposób Buba wyjaśniła problem mleko/sklep bezcenne.
Dzień 4. Cz. 1. Zygzakami do Zagórza.
Tłoku dzisiaj w tym hotelu nie było. Poranek czwartego dnia. Śpiworek się wietrzy, buty się suszą a ja sobie serek zajadam.
Przed spakowaniem się trzeba zgromadzić dobytek w jednym miejscu, żeby czegoś nie zapomnieć.
Opisując zakupy w sklepie w Komańczy nie wspomniałem, że kupiłem jeszcze jeden produkt i to jedyny egzemplarz, który był w sklepie. Produktem tym było opakowanie jednorazowych porcji kawy rozpuszczalnej z dodatkiem mleka. Z 10 torebek skonsumowałem 6, puste wrzucając do opakowania. Pozostałe 4 miałem zamiar zostawić na półce, żeby sobie ktoś kiedyś skorzystał. W tym celu wysypałem zawartość opakowania na stół, by rozdzielić torebki pełne od otwartych i pustych. Jakież było moje zdziwienie, gdy pełne torebki znalazłem tylko trzy. Żeby sprawdzić, czy się suma zgadza, policzyłem też te otwarte i zużyte. I wtedy zauważyłem, że jedna nie jest ani pełna ani pusta. W nocy ktoś się moja kawą częstował. A ja spałem i nie wiem, kto to. Ale chyba mu nie smakowała, bo rozgryzł tylko jedna torebkę i nawet nie skończył zjadać jej zawartości.
Po spakowaniu swojego dobytku rozejrzałem się jeszcze po obejściu, w szczególności, by sprawdzić, czy czegoś nie zostawiłem. Swojego nic nie znalazłem, ale nieswojego trochę było. Kilkadziesiąt butelek, kilkanaście sztuk brudnej i zniszczonej odzieży i bielizny, kilka klejących się ręczników.
Korzystając z dużego worka foliowego oraz ładowności mojego pojazdu zapakowałem trochę tego, by zwieźć na dół. Tak sobie czasem myślę – mają ludzie siłę, by pod górę pełne flaszki i puszki nieść, a na zniesienie pustych na dół już sił nie starcza?
Pożegnałem się z gościnnym wnętrzem chaty …
i z obiektami towarzyszącymi
Początkowo drogą się jechać nie dało.
Kaplica na cerkwisku w Jaworniku.
Na kultowym stosiku obok resztek cerkwi znalazły się też resztki z budowy i przebudowy kaplicy
Stare sady w Jaworniku
Krzyż na dolnym końcu wsi
Suchą nogą potoku dzisiaj nie przejdę
Na dole, przy wjeździe w dolinę spotkałem taką informację. Szkoda, że wczoraj o tym nie wiedziałem. Zawsze to człowiek lepiej się czuje, gdy wie, że może kogoś spotkać. I nie poszedłbym od tak szybko spać, tylko mu tę kawę zaparzył, żeby nie musiał podjadać na sucho
W pobliżu skrzyżowania stał na swoim miejscu pojemnik na odpady. Całe szczęście, że zmieszane, bo mogłem legalnie wrzucić cały worek.
Turzańsk, zima idzie
Drezyną na zakupy
Nie przypuszczałem, że budowa drogi jest tak skomplikowana
Szczawne do kompletu napotkanych cerkwi
![]()
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 24-05-2014 o 21:01 Powód: coś sie ze zdjęciami porobiło
Dziękuję Wojtku- nie będąc tam dzięki Tobie - jestem.
Jako koniec części asfaltowej jadę sprawdzić, co jeszcze pozostało z kolejnej cerkwi.
W poziomie – jakby jej nie ubyło. Gorzej jest w pionie.
Przy cerkwi ciekawe zdjęcia z przeszłości Płonnej
Można - między innymi – zobaczyć, jak wyglądała kiedyś cerkiew
Wnętrze i widok na kawałek dalej
Jeszcze nie ma południa. Zastanawiam się, gdzie by tu jeszcze pojechać?
Pomysł przyniósł mi pewien drogowskaz, który zobaczyłem kilkanaście minut temu (Cerkwisko, cmentarz, Kamienne, 2,7 km).
I pojechałem. Ten fragment podróży był wymarzonym odcinkiem dla rowerzysty. Płasko, jak nie w górach, sucho, jak nie w dolinie po wielkich deszczach.
Po jednej stronie drogi pasły się krowy
a po drugiej kozy.
Na terenie dawnej wsi zobaczyłem jedno gospodarstwo i dwa domy letnie.
Kawałek wyżej, jeden rozsypujący się. Tu chyba mieszkali pracownicy wypału.
Jak we wszystkich dawnych wsiach – stare sady.
Powyżej obecnych zabudowań jest dawny cmentarz i cerkwisko.
Na cmentarzu zachowany tylko jeden stary nagrobek z żeliwnym krzyżem, a pod drewnianą kapliczką na słupku – kuty krzyż (być może) z dawnej cerkwi.
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)