Radością wielką była spotkać Was. Tym większą, że część uczestników pamiętam jeszcze z KIMB'u w Pantałyku, chyba ostatnim z udziałem Admina.
Wracając wieczorem na miejsce stałej dyslokacji (jak mawiał znajomy pułkownik) spodziewałem się mgły, zwykłej w rejonie Woli Michowej. A tu nic, i niebo z gwiazdami tak nisko, że ręką brać. Wystarczy tylko na palcach stanąć i już, już... prawie w ręku.
Ranek wstał. O n tak zawsze robi. Wstaje i już. My nie chcieliśmy być gorsi i też wstaliśmy. Po śniadaniu i innych zwykłych czynnościach obozowych: posprzątać, pozamiatać, oko przemyć, potem drugie przemyć. W końcu obudzić się całkiem i zobaczyć ŚWIAT. I on jest.
Cały.
I niby ten sam co w zeszłym roku, a taki inny.


Odpowiedz z cytatem