Mamy tylko kilka dni, wszystkich przyjaciół nie jesteśmy w stanie odwiedzić.
Musimy zrezygnować z ... oraz z ... itd,
Ale do Krywego tym razem musimy. Dlaczego musimy? Bo taki mus i tyle.
Po drodze (złe zawsze jest po drodze) jest Lesko i Domek.
Słodki Domek.
Coś na miejscu i coś na wynos, bo Tosia TEŻ lubi coś słodkiego do herbaty.
Ugoszczeni pierogami, opowieściami, i całą serdecznością z żalem się rozstajemy, tym razem chyba aż do września.
Tosia podwozi nas na "parking", jeszcze ostatnie cmok cmok i wsiadamy do auta. Zaraz, a dokumenty? w kamizelce.
A kamizelka?
Na krześle.
Na krześle na werandzie.
Na dole.
Drobiazg, pół godziny i witam się z Tosią
Zabieram kamizelkę z dokumentami i szczęście sprzyja: znajomi Tosi podwożą mnie na górę.
Jeszcze z daleka rzut oka na cerkiewkę. Uzupełniono i przemurowano część ścian. Wygląda wspaniale



Odpowiedz z cytatem