Będąc jeszcze w środku znów usłyszałam mocne grzmienie. "Nie ma na co czekać! Jeszcze kawałek drogi przede mną, trzeba przejść całą wieś, wejść do lasu i rozbić namiot zanim zacznie padać", pomyślałam. Grzmiało i grzmiało, mimo, że niebo nad wsią było piękne a chmur niewiele. Grzmiało gdzieś za górami. Gdy wyszłam z cerkwi, usłyszałam potok górski. Miałam nieodpartą chęć umycia się w nim, jednak grzmoty oddalały moje pragnienia. Po kilkudziesięciu metrach znów go usłyszałam. Zaryzykowałam. Schodząc przez zarośla, uniosłam ręce do góry, zaplótłszy je z tyłu głowy, jak to robią rewidowani przez policję. Taka postawa miała uchronić mnie częściowo od pokrzyw. Zeszłam do strumyka. Myjąc się pokrzywa połaskotała mnie po jednym boczku, za chwilę po drugim. Poczułam się bosko.

We wsi zauważyłam wiele pięknych widoków. Nie spodziewałam się, że zastanę tu taką piękną wioskę.

32.jpg 33.jpg 34.jpg 35.jpg

Rozglądałam się na wszystkie strony, próbując utrwalić te sielskie widoki.

36.jpg 37.jpg


Patrzcie jak tu pięknie!

38.jpg

Zaczęłam bawić się w fotografowanie siebie za pomocą cienia, słońce chyliło się ku zachodowi. Udałam się na leniwe łąki, skąd ciągnął się szlak do lasu.

39.jpg 40.jpg