Oto ostatnie zdjęcie Jimi przed wejściem do lasu.
41.jpg 42.jpg
Po kilkunasu minutach doszłam do rozległej łąki leśnej, która mocno podkusiła mnie, by to tu rozłożyć namiot. Jednak stanowczość w postanowieniu w spaniu w lesie wzięła górę. Ukryłam na chwilę plecak i odbiłam, by odnaleźć cmentarzyk z I wojny. Lokalizacja jego wydawała się dosyć łatwa do namierzenia, jednak w praktyce trudno było cokolwiek znaleźć. Chaszcze bywały wyższe ode mnie (wtedy zawracałam), standardowo do pasa. Pełno pokrzyw, które łaskotały mnie nawet przez spodnie dżinsowe. Trudności w przedzieraniu się nie stanęły na przeszkodzie, bym obeszła cały teren. Szłam oczywiście w pozycji rewizji osobistej, czyli z dłońmi zaplecionymi z tyłu głowy. Jako, że teren wyglądał jak jedno wielkie skupisko pokrzyw i malinisk, niczego nie znalazłam.
43.jpg 44.jpg
Udałam się na górę do łąki, gdzie zostawiłam plecak. Ruszyłam dalej w las. Niedaleko doszłam do rozgałęzienia, gdzie szlak szedł prawą stroną, ja zaś udałam się na lewo, na ścieżkę prowadzącą na oznakowane pole walk z I wojny. Tu zauważyłam płaski teren, idealny pod namiot. Rozkładając się, usłyszałam chrapliwe szczekanie kozła. Czas udokumentować rozłożenie namiotu pod wieczór w lesie.
45.jpg 46.jpg
W środku nocy zbudziło mnie owo głośne szczekanie. Rano obudziłam się cudownie wypoczęta i wyśmienicie wyspana. Taki widok z namiotu rankiem to marzenie.
49.jpg 47.jpg 48.jpg 49.jpg
Właśnie dokańczam notatki i ruszam dalej na miejsce walk zaznaczone na mapie, choć w zasadzie swoją rozpiętością sięgało i tutaj. Z wodą kiepsko. Właśnie wyczerpałam ostatnie zapasy. Deszczu do tej pory żadnego nie było.


Odpowiedz z cytatem