Aha, zapomniałam dodać - jeden kleszcz. Oczywiście złapany zawsze w jednym i tym samym miejscu... To trzeci raz, jak w ciągu dwóch lat mam kleszcza i za każdym razem siedzi w tym samym miejscu (koło pępka).
Aha, zapomniałam dodać - jeden kleszcz. Oczywiście złapany zawsze w jednym i tym samym miejscu... To trzeci raz, jak w ciągu dwóch lat mam kleszcza i za każdym razem siedzi w tym samym miejscu (koło pępka).
Jimi, to chyba ich ulubione miejsce żerowania. Dawniej, żadne robactwo w Bieszczadach nie czepiało się okolic mojego pępka. Natomiast przez ostatnie 3-4 lata, to w okresie 2 tyg. przynajmniej 3-4 sztuki mam pewne. Jednak strzykawka doskonale sobie z nimi radzi
. Całe szczęście, że uwielbiają przednią część ciała, z tylną byłby problem
.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)