29.jpg
Szłam spory odcinek otwartym terenem dużą ścieżką. Oznakowanie szlaku pojawiało się na tym odcinku dosyć rzadko ale właściwie po co częściej skoro droga jest jedna i jasna. Po 20 minutach doszłam do rozstai z kierunkowskazem. Gdy poszłam napełnić butelkę wodą, schyliwszy się... pękły mi spodnie na tyłku! Pół tyłka na wierzchu! Taka moda! Szmaciane spodnie swoje lata już miały, 10 lat na pewno... Ale czy w zasadzie spodziewam się jakiejś wizyty? Skoro do tej pory na szlaku prawie nikogo nie spotkałam (tylko na samym początku trasy) to tutaj już tym bardziej. Weszłam w las. Potem znów dość długo główną ścieżką. Krótki posiłek na kanapkę. Rozglądałam się wokół, czy ktoś nie ma ochoty na moją szynkę (konserwową oczywiście). Ruszyłam dalej. Zaczęłam śpiewać piosnkę wojskową, która od długiego czasu chodzi za mną. Mogłam śpiewać głośno i do woli, przecież nikogo się tu nie spodziewałam, a gdyby choćby nawet -to i tak jestem już skompromitowana przez ten tyłek, więc co mi tam... I chyba pierwszy raz udało mi się ani razu nie zafałszować! I tak sobie idąc główną ścieżką i śpiewając, doszłam do sporego podejścia. Wyprowadziło mnie ono na ładny, otwarty teren pod szczytem.
30.jpg
Tutaj jakoś skończyła się owa główna ścieżka ale nie było to dla mnie żadnym problemem, nie chciało mi się jej szukać - przecież gdzie jest grzbiet graniczny -każdy widzi. Szlaku zielonego już dawno nie widziałam ale generalnie ta ścieżka od samej wsi nie była często oznakowana. Czasem nawet 10 minut nie widziałam szlaku, po czym nagle się pojawiał, więc to mnie nie zmartwiło. Przecież gdzie jest grzbiet graniczny - każdy widzi. Wystarczy iść tymi trawskami pod górkę. Trawska często były daleko za pas.
31.jpg
Uff.. w końcu wyszłam na szczyt! Jupi, dotarłam! Spojrzałam na zegarek. Idealnie! Właśnie na godzinę 18 miałam być na Baranie! Ale... zaraz, zaraz... Gdzie ta granica? Gdzie te słupki graniczne? Gdzie jakaś ścieżka? Gdzie szlak? Gdzie wieża? Stanęłam na szczycie, swoją drogą miał kilka bardzo ładnych punktów widokowych i rozglądałam się wokoło. Nagle na horyzoncie, całkiem daleko ode mnie zobaczyłam szczyt Baranie z charakterystyczną wieżą - szczyt na jaki miałam właśnie "wchodzić" i zeń zejść dziś do Polski. Skoro Baranie jest tam, to gdzie ja jestem... ?!?
32.jpg 33.jpg


Odpowiedz z cytatem