Sztuką jest rozbić namiot w kamieniołomie, gdyż wszędzie jest kamieniste podłoże, jednak udało mi się znaleźć trochę ziemi, w którą weszły śledzie.
53.jpg
Piękne miejsce na biwak... Księżyc dochodził już do pełni, dlatego nocą było bardzo jasno. Światło odbijane przez księżyc doskonale odbijało się od jasnych kamienii dlatego nawet w środku nocy mogłabym przechadzać się i bez żadnej latarki zwiedzać kamieniołom. Jednak darowałam sobie tę przyjemność patrząc nań z namiotu. W środku nocy nie potrzebowałam też latarki, by cokolwiek znaleźć w namiocie. Było jasno. Może zbliżająca się pełnia powodowała, że całą noc ciężko było mi zasnąć.
Rano zjechałam tą samą ścieżką w kierunku Polanki Horynieckiej. W zasadzie od samego kamieniołomu do Polanki zupełnie nie kręciłam pedałami!
Dojechałam do sielankowej, pięjnej wsi. Rzadko można dziś już spotkać wieś, gdzie główna droga nie jest pokryta asfaltem. Gęsi wyszły mi na przywitanie, kurki gdakały, koguciki piały.
54.jpg
W centrum wsi:
55.jpg
Jadąc dalej wyjechałam poza wioskę na rozległe pola. Ujrzałam tak bliski memu sercu krzew -dojrzałą dziką różę. Tak dawno nie widziałam już owoców dzikiej róży! Zeszłej jesieni systematycznie charatałam sobie dłonie zrywając te wspaniałe owoce na przetwory. Nic nadto teraz, jak czekać na przymrozki.
56.jpg 57.jpg
Jadąc dalej wkroczyłam do krainy Starego Brusna.
58.jpg
Po chwili znalazłam się w kulminacyjnym miejscu mojej wycieczki - na cmentarzu w Starym Bruśnie!
59.jpg 60.jpg
Charakterystyczny bruśnieński nagrobek:
61.jpg


Odpowiedz z cytatem