A może to jest pomysł. Ileż przecież narzekania na forum na przeludnienie szlaków. Przed chwilą nawet czytałem, że na Sine wiry, to już tylko w dziwną godzinę, o dziwnej porze roku, żeby wycieczki nie spotkać. A jakby tak trochę oliwy wilczo-niedźwiedziej do ognia dolać, to przecież wszyscy będziemy szczęśliwi. Przestraszeni w domach zostaną, kolejne wieści w necie łowiąc o krwiożerczych bestiach z bieszczadzkiej kniei. Spirala strachu nakręci się jak wata cukrowa na patyk. Bezludniej i ciszej się nam zrobi. Byłoby cudownie. Ja bym jednak na żmije bardziej stawiał. Gad oślizły i zabójczy, mnożący się ponad miarę terroryzując kempingi u podnóży. I dusiciela eskulapę atakującego głównie niemowlęta z centralnej Polski.