Jechałem w Bieszczady 14tego czerwca i dzień przed wyjazdem przeczytałem posta o niedźwiedziu na Sinych Wirach. Podczas podróży samochodem nie omieszkałem jak sztubak postraszyć znajomych tą opowieścią, szczególnie że sami tam się wybieraliśmy. Co się okazało parę dni później podczas wycieczki nad Sine Wiry... ledwo przeszliśmy jakieś trzy kilometry (od strony Polanek), patrzymy a tu jak gdyby nigdy nic na drodze leży duży, brązowy kamień. Kamień okazał się włochaty, miał małe oczka i w dodatku zaczął się poruszać. Niedźwiedź! Na szczęście okazał się wyjątkowo uprzejmy, chwilę na nas popatrzył a następnie niespiesznie ruszył w gęstwinę. Tyle go widzieliśmy. Po krótkiej naradzie poszliśmy dalej, śpiewając nerwowo na całe gardła "My jesteśmy krasnoludki hop sa sa...".


Odpowiedz z cytatem