Nie dajmy się zwariować.
W zeszłym roku w czerwcu byłem na Hyrlatej. Wejście, jak to na Hyrlatą, trochę offroad, trochę drogą leśną widoczną na przedwojennych mapach, trochę nie-do-końca wytyczonym szlakiem. Dwa dni przed wyprawą miałem informacje o miśkach zaglądających do Lisznej. Zejście do starej stacji w Solince, torami do Balnicy, pierwszy w życiu autostop kolejką wąskotorową, a potem granicznym w kierunku Czerenina i Stryba.
Miśków zero, śladów zero. Z ssaków sarny i ludzie w kolejce. Poza tym nikogo.
Ale trzeba być przygotowanym na spotkanie
Zresztą za 1,5tyg będę eksplorował graniczny Balnica-Łupków