To dłuuuugi temat, wywołujący w Polsce wiele emocji, do białej gorączki włącznie.
Ograniczę się do krótkiego wyłożenia mojego poglądu.


W Twoim krótkim pytaniu, niby na jeden temat, splatają się różne sprawy.

1. Przydatność stylu western do turystyki konnej.
===================================
Jest ona znacznie większa, niż stylu zwanego klasycznym lub angielskim. Styl angielski ewoluował w kierunku sportu. Tymczasem jazda western - wywodząca się od hiszpańskich zdobywców Ameryki - została doprowadzona do perfekcji przez kowbojów, którzy musieli przebywać konno wielkie odległości, najczęściej wykonując jeszcze z siodła różne prace. Wszystko zostało podporządkowane temu celowi: sprzęt, sposób ujeżdżenia, a nawet hodowla odpowiednich ras koni.

2. "Rytuały".
========
Styl western też ma swoje - bez tego ani rusz. Jeździć w stylu western też trzeba się uczyć i nauka nie jest nic łatwiejsza niż w stylu angielskim. A raczej - nauka w stylu angielskim nie jest nic trudniejsza, niż w stylu west. Zabrać kogoś na spacer do lasu po godzinie nauki można zarówno w kulbace westowej, jak i w siodle angielskim. Do perfekcji w jeździe dochodzi się latami zarówno w stylu angielskim, jak i w stylu west.
Są też wymogi dotyczące stroju i dotyczą one nawet koszuli. Oczywiście możesz jeździć w kąpielówkach i klapkach, ale w stylu angielskim też nikt Ci tego nie zabroni. W obu stylach są złe buty, złe spodnie, złe nakrycia głowy i nie chodzi tu o żadne fanaberie, tylko o Twoje zdrowie i Twoją wygodę.

3. Przyjazność dla konia (i jeźdźca).
=======================
Przyjazny (lub nie) dla konia jest jeździec a nie styl. Te "proste" westernowe ogłowia - w swoim podstawowym wydaniu - mają bardzo ostre kiełzna (munsztuk). Ale to nieważne. Zwykłym wędzidłem też można koniowi rozszarpać pysk. Tak, czy siak robi to jeździec, a nie takie czy inne ogłowie.
Przy okazji: "piana na pysku" (a reszta konia sucha) świadczy o tym, że koń jest rozluźniony w potylicy i spokojnie żuje wędzidło.
Należy też powiedzieć o siodle: to nie jest sprawa przyjazności, tylko przydatności do określonego celu. Kulbaka westowa nie nadaje się do skakania wyższych przeszkód, a nawet nie za bardzo do pogoni za lisem. Dla odmiany, np. nasza kawaleria (ani żadna inna) nie jeździła przecież w sportowych siodłach angielskich, tylko w kulbakach.

4. Dlaczego styl west jest tak mało popularny?
==============================
Rozumiem, że chodzi o Polskę.
Przyczyn jest parę. Na początek nie można pominąć tradycji. Polacy nie muszą uczyć się jeździć od kowbojów. To raczej my uczyliśmy kiedyś innych. A do turystyki wystarczy polska kulbaka. Następny powód, to kilkakrotnie wyższe ceny sprzętu (od siodła do kapelusza).
No i na koniec - czynnik ludzki: praktycznie całkowity brak fachowców. Zarówno instruktorów jazdy, jak i ujeżdżaczy umiejących odpowiednio przygotować konie. W tej chwili są to może ze trzy albo cztery osoby w Polsce, przy czym ich umiejętności dość słabo wypadają w konfrontacji chociażby z Czechami.
Co do koni o odpowiednich predyspozycjach - nie mam zdania. Być może też nie ma ich zbyt wiele, albo są drogie.



Ja jestem entuzjastą tego stylu w jego prawdziwym wydaniu. Jeśli go nie uprawiam to dlatego, że nie mam gdzie. Jestem też przekonany, że Polska nie "obroni się" przed rosnącą popularnością tego stylu - i bardzo dobrze. Nie uważam jednak, że jest to coś, co ma zastąpić albo ma być zamiast stylu angielskiego. Takie myślenie jest szkodliwe. Styl angielski jest bardziej wszechstronny, to dobra szkoła. Kto nauczył się jeździć w stylu angielskim, będzie bez problemu jeździł w stylu west. Odwrotnie - to już gorzej.



Wiadomość została zmieniona (23-07-03 02:13)