Zostawmy więc ten bardzo konkretny temat (kolej linowa na Jasło) na boku. Chcę jednak podzielić się jeszcze jedną refleksją natury ogólnej.

Trochę dat:
- ukończenie wielkiej obwodnicy - 1962,
- ukończenie zapory w Solinie - 1968 (widziałem jak się buduje!),
- ukończenie małej obwodnicy - 1969,
- budowa drogi z Komańczy do Cisnej - druga połowa lat siedemdziesiątych.
W tych latach powstała zresztą większość dróg. Zaraz po wojnie, dróg bitych było w Bieszczadach tylko kilka.
(Dane zaczerpnięte z przewodnika).

Wy - młodzi - traktujecie dzisiaj to wszystko tak, jakby musiało być i było zawsze. Niektóre miejsca, jak Jezioro Solińskie, są obiektem Waszych zachwytów. Tymczasem wystarczy cofnąć się zaledwie do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, wymazać z mapy to, co wymienione powyżej - i wtedy dopiero zobaczycie prawdziwą oazę spokoju. Podejrzewam, że mało kto z Was (albo nikt) przyjechałby kiedykolwiek w Bieszczady gdyby nie likwidacja tej oazy spokoju, albo przesunięcie jej daleko na południe. Warto o tym pomyśleć, zanim ktoś wlezie na jakieś drzewo i przykuje sie tam, żeby bronić Bieszczady przed wybudowaniem czegoś pożytecznego.

P.S.
Nie muszę chyba dodawać, że żadnych schronisk też nie było.



Wiadomość została zmieniona (23-07-03 00:51)